Mieszkając z kotem

Uniosłam powieki  i zobaczyłam wielkie niebieskie oczy wpatrujące się błagalnie w moją twarz. Przeciągnęłam się i dostałam wielkiego całusa w lewe oko. A fuj…

– No już, nie liż…. – odepchnęłam go. „Zaraz wstaję” – mruknęłam do siebie, przewracając się na drugi bok. „Należysz do mojego stada, jesteś mi bardzo bliska” – zapewne to sobie pomyślał kot ponownie doskakując do mojej ręki i kładąc na niej swój szorstki język. Podobno jeśli nasz kot nas liże, okazuje nam w ten sposób przywiązanie i miłość, wyraża akceptację i sympatię. „No dobra, wstaję” – wypowiedziałam w myślach słowa i wprawiłam je w czyn. Dwie nogi i cztery łapy wspólnie powędrowały myć zęby.

Niebieskie oczy wpatrywały się w swojego właściciela, po czym kot zaczął się ocierać. Najpierw o nogi, potem szafki, drzwi.  „No szybciej, tam…..tam jest miska…szybko” – jakby chciał to stwierdzenie wygłosić na głos. Koty lubią się ocierać o różne rzeczy, dogadzając sobie lub po prostu chcą pokazać, iż potrzebują chwili uwagi. Ocieranie się jest jednym ze sposobów oznaczania terenu zapachem swoich feromonów. Kot ocierając się o kanty stołów, drzwi czy sprzętów dzieli dom na strefę bezpieczeństwa, zabawy i odosobnienia. W tym przypadku było to ewidentne łaszenie się, które wymagało ode mnie podania kotu jedzenia.

Kolejny poranek krok za krokiem zostałam zaprowadzona do jego miski. Jeśli chodzi o systematyczność – tylko pozazdrościć od niego tej cechy. Każdego ranka, dumnie kroczy przede mną do salonu wyznaczając trasę, a przy tym delikatnie zagradzając mi drogę, gdy chcę z niej zboczyć. Jestem posłuszna…jak pies (chciałoby się powiedzieć) i idę wprost do jego miski. Schylam się, wyjmuję saszetkę z jedzeniem….(hm…..oczywiście jedzenie też musi być ścisłe określone, to musi być jego ulubiona saszetka) i widzę błagalny wzrok, pełen napięcia. „No co jest? Dawaj” – zapewne to myśli. Pokazuje nosem na saszetkę i przenosi swój wzrok na mnie, a potem na miskę. „No tu, tu jest miska” – chciałoby się usłyszeć. Zapełniam miskę jedzeniem ku jego ogromnej radości.

W końcu mogę sobie zrobić kawę….

Psy mają swoich panów. Koty – służących. Rita Moe Brown

Pragnę w tym miejscu podkreślić, że za każdym razem jestem nagradzana kolejnym liźnięciem i ocieraniem w geście podziękowania za dobre śniadanie. Czasami wskakuje mi na nogi, aby moja rozleniwiona porankiem ręka pogłaskała go. Podobno kiedy kot się ociera i przy okazji kładzie na grzbiet oznacza to, że w obecności właściciela czuje się bardzo bezpiecznie i bardzo mu ufa. I czuję się w tym względzie niezmiernie doceniona. 😆

Niewątpliwie mój kot jest bardzo rozpieszczony, zarazem przeze mnie jak i moje dzieci i nie zamierzamy tego zmieniać 🙂 

Lubię koty. Nie można nimi rządzić. L.J. Braun

Mrucząc kot potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji. Donna mcCrohan

Zanim zdecydowałam się na kota musiałam bardzo dojrzeć do tej decyzji, zawłaszcza, że nie byłam przekonana do tych domowych pupili. Przez całe życie miałam psy.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, widocznie jeszcze nie spotkali tego właściwego.

Mo go spotkaliśmy. Wybraliśmy rasę: syjama tajskiego. I okazało się to trafem w 10. Tajskie koty są uznawane za powrót do klasycznego wyglądu kota syjamskiego z czasów jego przybycia do Europy.

Syjamy to jedna z najstarszych i najbardziej znanych ras na świecie. Dodatkowo wokół tej rasy krąży wiele legend i plotek, które tylko dodają tajemniczości temu kotu. Jest to rasa bardzo stara, przyjmuje się, że syjamy wywodzą się geograficznie z Dalekiego Wschodu. Podobno wśród  17 ras kotów (wśród 23 – wg Rękopisu na zlecenie króla Ramy V, wielkiego miłośnika kotów) przynoszących szczęście, ósmy kot odpowiada opisowi wyglądu kota syjamskiego. Zawsze byłam zafascynowana filozofią dalekiego wschodu, tym bardziej te niebieskie oczy mnie urzekły.

Według niektórych podań kot syjamski pełnił rolę strażnika świątyń Syjamu. To całkiem możliwe.

Popularność Syjamów zaczęła się za sprawą Anglików. Pierwsze Syjamy wystawiono w 1871 roku na wystawie felinologicznej w słynnym Cristal Palace. I tak ku nie tylko mojej radości rasa trafiła do Europy.

Muszę przyznać, że charakter Syjama jest jak dla mnie wyjątkowy. Czasem nawet przypomina charakterem psa. Jest oddany, przyjacielski, lubi się bawić i jest przede wszystkim silnie przywiązany do właściciela. Nie lubi, jak się go zostawia samego w domu. Gdy wychodzę do sklepu, mój mąż mówi, że przez następne 10 minut chodzi przy drzwiach i miauczy. Gdy przychodzę już tam na mnie czeka, cieszy się jakbym była dla niego centrum wszechświata.  Chodzi za nami wszędzie, czasem tylko w ciągu dnia zawita na czyjeś łóżko domowników, aby się przespać. W nocy śpi oczywiście  po mojej stronie łóżka, w moich nogach i nie mam serca go stamtąd wyrzucać. Jest niezwykle aktywny i towarzyski, wita każdego gościa. Oczywiście również musi sprawdzić nosem w torebce, kto czym dysponuje, a nóż będzie ktoś miał coś smacznego między telefonem a portfelem.

Typowym kocim nawykiem jest ciekawość. Ciekawość jest też ludzką skłonnością. A jednak koty są zadziwiająco stworzone do przejawiania ciekawości. Eric Gurney

Gdy przynoszę do domu zakupy, wspólnie z dziećmi przemierza zakamarki siatek w poszukiwaniu czegoś smacznego. Muszę przyznać, że widok jest dość ciekawy, gdyby jeszcze umiał segregować zakupy ….eh. A tu kolejny „ciekawski nos”.  Jest wymagający w granicach rozsądku. Gdy nie dostanie ok. 16.00 godziny saszetki z jedzeniem, z całą pewnością  wyciągnie ją sam, wywlecze na środek salonu i otworzy ją tam zębami. A najlepiej na dywanie typu shaggy, aby właściciel – za karę – miał co sprzątać.  

Jest dość wybredny, jeśli chodzi o jedzenie. Jeśli czegoś nie lubi, odmawia posiłku. Spogląda w miskę z pogardą, wzniesie ogon i obrażony odchodzi. Wtedy łapię się na te jego triki i gnam do sklepu po jego ulubione saszetki.

Syjam lubi być w centrum uwagi, a nasz wybitnie, zwłaszcza gdy łapie latające owady. Wtedy spogląda na moją córkę, ona chwyta go i razem idą na domowe polowanie. Ba …biegają po całym domu za owadami.  

Syjamy aportują, zupełnie jak psy – i to jest zadziwiające.  Kot syjamski szybko się uczy! Do tego jest bardzo rozmowny, zwłaszcza gdy widzi owady. Ma niezwykle ekspresyjny głos. Lubimy sobie razem odbyć pogawędkę.

Jeśli nie macie kota, a myślicie o tym, aby stać się szczęśliwymi jego posiadaczami to szczerze zachęcam. Jedynym minusem, jakiego się doszukałam to linienie i walka z usuwaniem sierści, zwłaszcza z kanapy. No cóż…. Trzeba się zaopatrzyć w odpowiedni sprzęt i systematycznie usuwać sierść z ubrań i mebli.

Cóż mogłabym rzec na koniec…. hm…pozostało tylko go kochać.

Pies przyjdzie na zawołanie, kot odbierze wiadomość i skontaktuje się z tobą w wolnej chwili. Mary Bly

 

Aneta

Please follow and like us:
0

5 komentarzy

  • Ola 13 czerwca 2017 at 16:49

    Ale słodki i piękny.

    Reply
  • Patryk Tarachoń 14 czerwca 2017 at 10:49

    Ja osobiście nie przepadam za kotami. Uwielbiam towarzystwo zwierząt, ale szczególnie psów.

    Reply
    • A Cup of Lifestyle 15 czerwca 2017 at 11:57

      No ja się przekonałam do kotów.

      Reply
  • Kasia Dudziak 2 listopada 2017 at 14:16

    Jezus jaki cudowny kot. Mam nadzieje że kiedyś będę miała takiego. Naprawdę jest niesamowity. Piękny pyszczek i oczy. Dla mnie to istoty nie z tego świata. Piękne i inteligentne.

    Reply
    • A Cup of Lifestyle 2 listopada 2017 at 16:04

      Dziękuję. Do tego charakterek też ma całkiem fajny.

      Reply

Leave a Comment