Pięć zmysłów, czyli australijska sonda

 “Jesteś w Australii, więc bądź moimi zmysłami i sondą, która zbiera próbki…” Takiego e-maila dostałam od Znajomego z Polski.  

A więc jestem i badam wszystkimi zmysłami tę antypodyczną, odległą i egzotyczną Krainę Kangurów.  

I co widzę? Widzę przepiękne i zróżnicowane krajobrazy, bezkres oceanu, cudowną przyrodę, niebo o niespotykanym błękitnym kolorze, no i oczywiście ludzi 🙂 Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wszyscy są uśmiechnięci, zadowoleni, pozytywnie nastawieni, radośni i mili. To jest dopiero prawdziwa egzotyka dla każdego krajana, wyrwanego z rzeczywistości ojczyźnianej 🙂 Dont’t worry!! (czyt. Nie przejmuj się) To narodowe hasło Australii. Pełen luz widoczny jest na każdym kroku. Szczególnie w ubiorze. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że to jedna z najgorzej ubranych nacji. A zresztą, kto by się tym przejmował? Na pewno nie Australijczyk. Wpływ na takie podejście do życia, myślę ma szerokość geograficzna, klimat i ilość słonecznych dni w roku 🙂  

A co słyszę? Mnóstwo obcych i dziwnych dźwięków, które towarzyszą mi przez cały dzień. Najczęściej są to odgłosy tutejszego ptactwa. Są one tak inne, od dobrze nam znanych głosów wróbli, wron czy gołębi. Czasami śmieszą, czasem dziwią, ale bywa też, że irytują, a nawet straszą 🙂 Rano budzi mnie nieznośny śmiech Kukaburry chichotliwej zwanej przez Australijczyków rechoczącym osłem. Ten przydomek mówi wszystko. Kolejny irytujący ptak to Magpie czyli sroka australijska, wydająca przenikliwy, przeciągły odgłos o wysokim tonie. Dźwięk wwierca się w twój mózg niczym kornik w drewno 🙂 Inny ciekawy ptak (niestety jego nazwy jeszcze nie poznałam) wydaje przedziwny dźwięk przypominający miauczenie kota, albo jęk. Skonstruowany jest z samych samogłosek, a kończy się zawsze przeciągłym ojjjjjjjjjjj. Oprócz tych “dziwadeł” jest też mnóstwo hałaśliwych kakadu żółtoczubych, których nazwa wzięła się od ich żółtego irokeza oraz tęczowych papug (Lorikeet). Te obsiadają bezlistne drzewa w mieście i imitują liście, bezlitośnie przy tym hałasując, co często uniemożliwia np. rozmowę przez telefon. 

A co ze smakiem? Jedną z pierwszych rzeczy, którą zjadłam będąc w Sydney były ciasteczka (a propos o smaku pop cornu) Adriano Zumbo. To majstersztyk cukiernictwa i poezja smaku. Są doskonałe, perfekcyjne, niestereotypowe. To ciastka rodem z filmu sci-fi 😉 Niektóre wyglądają jakby były zrobione z plastiku. Ale wracając do smaku. To rozkosz dla zmysłów. Jedząc je chciałoby się powiedzieć chwilo trwaj. Ale ona złośliwie nie chce trwać, tylko rozpuszcza się w ustach, pozostawiając jedynie ulotne wspomnienie bycia w raju albo w innej czasoprzestrzeni.  Polecam. Warto tego zakosztować, choć przez krótką chwilę. 

Zapach. To dziwne, ale spacerując o tej porze roku po przedmieściach miasta bardzo często trafiam na zapach polskiego jesiennego lasu. Chyba nie muszę opisywać jak pachnie. To niepowtarzalny mix zapachu drzew (z dominacją sosny) połączony z zapachem wilgotnej ściółki leśnej, w której zaczynają kiełkować jesienne grzyby. To wspomnienie dzieciństwa i wypraw na grzyby. Zamykam wtedy na chwilę oczy i jestem w Polsce. Przyjemnie. Oprócz mojego osobistego wrażenia zapachowego dominuje tu zapach eukaliptusów i barbecue czytaj polskiego grilla. Australijczycy mają bzika na tym punkcie. Grill to stały element krajobrazu (tak jak roznoszący się zapach). Jest wszędzie…na balkonach, podwórkach, tarasach, w ogródkach i parkach miejskich.  

Dotyk. Cóż mogę powiedzieć. Pierwsze skojarzenie…Eukaliptus. To kolejny temat rzeka. Odmian tego drzewa podobno jest 700. Zakochałam się w nim. Cudowne, niepowtarzalne, urozmaicone, niektóre chudziutkie, wąskie i drobne, inne potężne, ogromne i majestatyczne. Zachwycają swoim kształtem, wielkością i wyglądem. To takie małe dzieła sztuki (obok tutejszych piaskowców). Ale jeśli chodzi o wrażenia dotykowe…niektóre odmiany mają fakturę zamszu, są satynowe, delikatne i mięciutkie. Czasami dotykając kory, miałam wrażenie, że dotykam skóry. To takie trochę dziwne uczucie.

Ela

Please follow and like us:
0

No Comments

Leave a Comment