Okazja na zrobienie sobie prezentu jako zadośćuczynienie za kobiece trudy cyklu miesięcznego

Istnieje ścisły związek między dniem cyklu kobiety a stanem jej twarzy. Ot to. Od takiego mądrego zdania postanowiłam zacząć ten obszerny wpis. W sumie to Ameryki nie odkryłam, ale ta świadomość jakość ostatnio uderzyła we mnie z większą siłą rażenia, niż dotychczas. Podobno z wiekiem więcej dostrzegamy, choć wzrok nam się pogarsza. Tym pierwszym zdaniem we wpisie tłumaczę sobie również moje zamiłowanie do różnorodności kosmetyków, zwłaszcza kremów do twarzy. Różny cykl, różne kremy – dlatego kupując kolejny krem sygnalizuję mężowy jak ważne jest, aby moje zaplecze kosmetyczne było odpowiednio wyposażone. 😆 🙄 

W połowie cyklu mogą pojawiać się pryszcze i zaskórniki, a nasza skóra głowy może się przetłuszczać. Wchodzimy na wagę i nagle ku naszemu zdziwieniu pojawia się jakieś niespodziewane kilo więcej, choć nie przypominamy sobie, że gościliśmy na imieninach u cioci lub spędziliśmy wiele chwil z dzieciakami w pizzerni. Wtedy też gromadzimy wodę i choć ćwiczymy co najmniej 3 razy w tygodniu nagle w lustrze dostrzegamy cellulit. Generalnie czujemy się gorzej i w ogóle wszystko jest do dupy. Wysyp niedoskonałości, kilogramy na wadze i nerw. Wszechobecny nerw. Wtedy to wpadam w wir porządków i denerwuje mnie choćby but krzywo postawiony lub łyżeczka nie włożona do szuflady. Jest to wspaniała okazja na zrobienie sobie prezentu. Takie zadośćuczynienie za kobiece trudy cyklu miesięcznego.

Pierwsze dni cyklu – estrogenów w naszym organizmie jest mniej, skóra jest bardziej przesuszona, wrażliwa, ściągnięta. Jedyna droga do odpowiedniej ochrony to właściwe nawilżenie. W tym czasie lepiej unikać zabiegów złuszczających, bo możemy o wiele łatwiej podrażnić skórę. Generalnie jest to moment ciężki dla całego kobiecego organizmu, co oczywiście możemy zauważyć na naszej twarzy. Często jesteśmy osłabione, choć kilogram kurzu, czy brudne naczynie, które już się nie mieszczą do zmywarki nie wykurzają nas. Mamy to gdzieś. I jest to wspaniała okazja na zrobienie sobie kolejnego prezentu jako zadośćuczynienie za kobiece trudy cyklu miesięcznego.

Następnie wchodzimy w kolejny etap piękna, wygładzenia skóry, zwiększenia ilości włosów na głowie. Tutaj zaczyna się dobry dla nas czas. Poziom estrogenów rośnie, powoli rośnie ilość progesteronu i następuje jajeczkowanie. Wtedy to właśnie wypowiadamy słowa w lustrze: powiedz to przecie, kto jest najpiękniejszy na świecie. I same odpowiadamy sobie uśmiechem. W tym okresie nasza skóra i nasze włosy wyglądają najlepiej. Skóra jest dobrze nawilżona, wygładzona, wtedy to zastanawiamy się gdzie zniknęła ta szarość z twarzy i te zmarszczki mimiczne. Stawiamy na krem i mówimy do męża – widzisz, działa! Dobrze ulokowane pieniądze.  Wtedy nasza skóra wygląda po prostu zdrowiej i jest też bardziej odporna na uszkodzenia. To wspaniała okazja na zrobienie sobie kolejnego prezentu jako zadośćuczynienie za kobiece trudy cyklu miesięcznego, w postaci np. zabiegu u  kosmetyczki. To najlepszy czas na to, aby poddać się różnym zabiegom.

Mamy różne cykle i różne prezenty – mówiłam – każda okazja jest dobra, aby sprawić sobie coś fajnego  😉 

I w taki oto sposób w ramach jednego z trzech prezentów zakupiłam Peptide Lift – krem do twarzy firmy Ava.  

Pierwsze wrażenie było pozytywne, a kolejne jeszcze lepsze. Po miesiącu stosowania mogę śmiało stwierdzić, że krem poprawia kondycje skóry w każdym kobiecym cyklu.  Wygładza i nadaje koloryt skórze. Początkowo stosowałam go jedynie na noc, a ostatnio używam go za dnia. Ładnie się rozprowadza, dobrze wchłania i nadaje się pod podkład.   Mogę z powodzeniem, z ręka serce rzec, że to co na nim jest napisana –  działa.

Krem zawiera w sobie olej arganowy, może dlatego też tak chętnie po niego sięgnęłam.

Olej arganowy…..

jest jednym z najdroższych i najbardziej cenionych olejów na świecie, zwany jest „płynnym złotem Maroka” czy też „eliksirem młodości” i od dawien dawna służy Marokańczykom do celów kosmetycznych, medycznych jak i kulinarnych. Nam oczywiście też.

Jakie ma właściwości olej arganowy?

– dogłębnie nawilża,
– jest bogaty w witaminę E, pomaga zredukować zmarszczki poprzez odbudowanie warstwy hydro – lipidowej skóry,
– jest bogaty w fenole, kwasy fenolowe,
– bogaty w karoten,
– jest naturalnym przeciwutleniaczem,
– działa przeciwzapalnie, dezynfekuje, zabija grzyby,
– bogaty w tłuszcze oraz kwasy tłuszczowe,
– bogaty w kwas palmitynowy i stearynowy,
– posiada kwas oleinowy i linolowy,
– bogaty w skwalen, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, przyczyniających się do zmian nowotworowych.

Olej arganowy jako produkt spożywczy:

Olej może być dodatkiem do sałatek z pomidorem, sałatą, cukinią czy serem feta, jako marynata do mięs i innych produktów spożywczych. Jest wyśmienity do potraw rybnych i dziczyzny. Olej arganowy spożywczy należy używać na zimno, by nie stracił swoich cennych wartości. A najlepiej spożywać go systematycznie na czczo – 1 łyżkę oleju na dzień.

Olej arganowy jako produkt kosmetyczny:

Olej arganowy kosmetyczny zaleca się używać codziennie do nawilżania ciała oraz demakijażu. Pobudza krążenie krwi, wpływa odmładzająco na skórę. Jest rewelacyjnym dodatkiem do maseczek kosmetycznych, do włosów jak i do masaży. Można stosować go codziennie, wmasowując kilka kropel w skórę twarzy.

 

Maseczka

2 łyżki jogurtu naturalnego z łyżką olejku arganowego,

1 łyżeczka cytryny

Wszystko wymieszać. Maseczkę należy trzymać na twarzy przez 30 minut i spłukać wodą.

 

Peeling:

4 łyżki oleju

łyżka soli morskiej lub cukru

można połączyć go z gotowym balsamem do ciała

można tez dodać do niego kilka kropel oleju sezamowego

 

Paznokcie

Olej nalać do miseczki, podgrzać wymieszać z sokiem z cytryny.

Wetrzeć w płytki paznokci. Jest to kuracja zmiękczająca, wygładzająca skórki i paznokcie.

 

Ciekawostką jest to, że owocami argany żywią się kozy i one są współproducentami cudotwórczego kosmetyku. Po krętym pniu wspinają się na arganę podjadając liście i owoce, a w miejscu w którym je wydalają wyrasta nowe drzewo arganowe. Dawniej tubylcy zbierali owoce przetworzone w kozich odchodach, co ułatwiało rozłupanie twardej skorupy produkując w ten sposób najcenniejszy olej arganowy. Jest on jednak trudnodostępny i dużo droższy od oleju uzyskiwanego bezpośrednio z owoców argany. Tłoczeniem oleju w Maroku zajmują się kobiety. Ziarna pochodzące z owocu argany są zbierane, suszone, a następnie prażone, by w kamiennym żarnie ręcznie rozbić ich twardą skorupę. Powstający mus przy pomocy letniej wody jest zmieszany na pastę, z której ręcznie wyciska się olej. Olej arganowy spożywczy posiada  lekko czerwonawy kolor o delikatnym posmaku orzeszków ziemnych. Olej kosmetyczny jest dodatkowo poddawany obróbce gdzie traci swój czerwony kolor jak i orzechowy posmak. Z jednego drzewa arganowego zbiera się około 30 kg owoców, a następnie z tej masy produkuje się około 1 litr oleju. Produkcja 1 litra oleju to około 1,5 dnia pracy. Szacuje się, że rocznie zbieranych jest ok. 350 tys. ton owoców, z których wytwarza się ok. 11mln. litrów oleju. Dla porównania rocznie produkuje się ok 2,5 mld litrów oliwy z oliwek. Źródło: http://allmaroko.pl/

Jeśli już jesteśmy przy olejach to muszę wspomnieć o oleju rycynowym, zachwalanym przez moją babcie, a potem i mamę.

Olejek rycynowy ….

to sposób na lśniące i zdrowe włosy. Hamuje wypadania włosów,  wzmacnia je, nawilża i nabłyszcza. To sposób na poprawienie kondycji rzęs i brwi, wpływa na ich pogrubienie, wydłużenie włosków (nakładam je szczoteczką na brwi i rzęsy na noc). Dłużej stosowany może nieco przyciemnić włoski. Dostępny za jedynie 2,5 zł w aptece. Olejek rycynowy, stosowany systematycznie – działa, ale należy w tym miejscu podkreślić słowo systematyczność, bo przy krótkim stosowaniu nie zauważymy jego działania. Przynajmniej ja tak miałam.

Olejek rycynowy – oleista ciecz pozyskiwana z nasion owoców drzewa rycynowego. Szaro-brązowe nasiona zawierają silnie trujący ricin, który po obróbce traci toksyczne właściwości, by w rezultacie zawierać jedynie glicerydy kwasowe. Wykorzystywany jest w maseczkach i odżywkach do włosów, brwi i rzęs, w szminkach i błyszczykach, maściach i kremach.

Raz w tygodniu zróbcie sobie maseczkę na włosy:

łyżkę olejku wymieszać z żółtkiem, łyżeczka miodu (zamiast miodu może być kilka kropel wyciśniętej cytryny), odrobiną nafty kosmetycznej i  łyżeczką odżywki do włosów. Wymieszać. Nałożyć ją na umyte włosy i trzymać pod przykryciem ok. 30 min. Następnie spłukać.

Jeśli macie problem z suchością skóry dobrze zaopatrzyć się w:

Wazelinę białą

Zawsze znajduje się ona w mojej torebce. Natłuszcza i chroni. Skutecznie zapobiega wysuszaniu skóry, regeneruje uszkodzony naskórek.

Wazelina nie wchłania się przez skórę ani błony śluzowe, dlatego nie wywołuje podrażnień i uczuleń. Pozostaje na skórze, tworząc warstwę ochronną, jednocześnie świetnie nawilżając cerę. Można ją stosować na usta, pod oczy, jednak nie powinny jej stosować osoby z cerą trądzikową, tłustą, bo zatyka pory. Dobrze działa na suchy naskórek pięt, czy popękane skórki wokół paznokci.

Posmaruj stopy przed snem grubą warstwą wazeliny i załóż bawełniane skarpetki!

Aby zachować dłużej  zapach perfum po spryskaniu się perfumami za uszami, na karku, na mostku i na nadgarstkach wsmaruj w te miejsca odrobinę wazeliny.

Wcierana w skórę głowy odżywia włosy, które stają się mocniejsze i bardziej błyszczące. Suche, rozdwojone końcówki – odrobinę wazeliny po umyciu wmasować w ich końce.

Dbałość o nasz organizm podczas różnych cyklów to przede wszystkim dbałość o dobrą dietę, bogatą w niezbędne minerały i witaminy. To jak wygląda nasza cera jest uzależnione również tego, co jemy, czy pijemy, a można by nawet rzecz, że przede wszystkim jest od tego uzależniona. Dlatego też ważną sprawą jest to, aby czerpać z darów natury MAKSYMALNIE. 

Rzeżucha

W medycynie ludowej nazywana była zdrowiem ciała, ze względu na to, że działała na pasożyty i owrzodzienie skóry. Łatwa do wyhodowania w warunkach domowych (bez żadnych nawozów sztucznych/chemicznych), niezbędna zimowa porą. Ma bardzo dużo wartości odżywczych: zawiera sporo witaminy C, A, B, PP i K. Jest bogata w sole mineralne oraz pierwiastki: żelazo i magnez. Powinno się ją regularnie jeść, jeśli mamy dolegliwościach reumatycznych, anemie, a także przy chorobie wieńcowej i zaburzeniach krążenia. Rzeżucha to też źródło wapnia, stąd spożywanie rzeżuchy zaleca się osobom chorującym na osteoporozę. Jest bogatym źródłem łatwo przyswajalnego jodu, ponadto obniża poziom cukru we krwi, zaś zawarty w niej chrom wspomaga prawidłową pracę trzustki.

No i rzecz jasne  rzeżuchę można wyprodukować samodzielnie w domu.

Jak działa rzeżucha dla urody? W zasadzie bogata w witaminy przyczynia się do zdrowej skóry, włosów, paznokci. Rzeżucha swój ostry smak zawdzięcza obecności glikozydu izosiarkocyjanowego, czyli – siarki. Pierwiastek ten znany jest z tego, że wzmacnia włosy i zapobiega ich wypadaniu. Poprzez krew pobudza skórę i cebulki włosowe do energicznej produkcji. Sok z rzeżuchy powinniśmy wcierać we włosy. Świeżym sokiem można przemywać twarz, by rozjaśnić plamy, piegi i przebarwienia.

Rzeżucha oczyszcza krew, dlatego uważa się, że może leczyć trądzik, łojotok. Czy już wiecie w jakim okresie cyklu najlepiej ją zastosować?

Potrzebna: wyciskarka do skoku

pół szklanki soku z rzeżuchy wetrzeć w mokre, umyte włosy, owinąć głowę folią, na to założyć ręcznik. Trzymać pół godziny. Spłukać letnią wodą.

Na plamy i piegi: Wyciskamy sok ze świeżej rzeżuchy i mieszamy z miodem – 3 części soku na 1 część miodu. Smarujemy miejsca pokryte piegami. Gdy płyn zaschnie zmywamy wodą, najlepiej mineralną.

Podobno sok nie zalecany jest do cery naczynkowej!

Miód

O  jego dobroczynnych właściwościach napisano wiele. Jeśli chodzi o kwestie urody, jest doskonałym środkiem do pielęgnacji twarzy i regeneracji włosów. Nawilża i wzmacnia włosy powodując, że błyszcza się.

Ja dodaję do odżywki / maski do włosów 1 – 2 łyżek miodu, 1 jajko.

Całość nakładam na włosy, owijam folią, ręcznikiem. I trzymam około 30 minut.

Maseczki z miodu działają kojąco na skórę, regenerują naskórek oraz poprawiają jej koloryt. Bardzo dobrze się wchłaniają i nawilżają skórę.

Maseczka na twarz nawilżająca:

2 łyżki miodu, 2 łyżki mleka / jogurtu.

Zmieszać dokładnie składniki i nałożyć papkę na oczyszczoną skórę twarzy. Zmyć letnią wodą po 15 – 20 minutach.

Aby zrobić inne maseczki miód można łączyć następująco (wedle upodobań): z zmielonym jabłkiem (łyżka miodu, łyżka jabłka) – wygładza, nawilża, z cytryną (łyżka miodu, ½ łyżeczki soku z cytryny) – zmiękcza naskórek, żółtko (łyżka miodu, 1 żółtko, trochę mleka) – nawilża, wzmacnia.

Rokitnik

Przed domem mamy za mało miejsca, aby zasadzić wszystko to, czego plony chciałabym wykorzystać w naszej rodzinnej kuchni. Stąd dodatkowo, a to głównie za sprawą mojego męża, który jest entuzjastą i zapalonym działkowiczem  mamy działkę, na której podkreślam – ON –  pieli, sadzi, przekopuje i zbiera plony. Ja podziwiam. No …. w zasadzie mam tam swój mały udział, bowiem, jakby tu powiedzieć delikatnie? – wskazuję, co chciałabym z tej działki mieć. Ho, ho tych rzeczy jest wiele, a wśród nich znalazł się rokitnik.

Mamy jeden krzaczek rokitnika, ale myślimy o większej ilości. Dlaczego? Otóż rokitnik posiada antyoksydanty, flawonoidy, aminokwasy, a także nienasycone kwasy tłuszczowe, mikroelementy (m.in. żelazo, fosfor, mangan, potas, bor, wapń i krzem) oraz witaminy  (A, C, D, E, K, P oraz te z grupy B) i prowitaminy. Rokitnik jest zalecany we wszystkich dolegliwościach spowodowanych niedoborem witaminy C, gdyż jest skarbnicą tej witaminy. Zamrażam go i wykorzystuję go w okresie jesienno – zimowym.

Rokitnik również wspomaga układ sercowo – naczyniowy. Zawarte w nim witaminy C i E oraz sterole roślinne obniżają poziom „złego” cholesterolu, a sam kwas askorbinowy obniża ciśnienie krwi. Dzięki witaminie K rokitnik odgrywa rolę  przy krzepnięciu krwi (zapobiega nadmiernym krwawieniom).

Olej rokietnikowy polecany jest na zgagę i choroby wrzodowe żołądka. A  substancje aktywne zawarte w rokitniku łagodzą dolegliwości reumatyczne, takie jak ból, czy sztywnienie stawów. Rokitnik jest dobry na choroby skóry np. odparzenia, odmrożenia, chroni przed promieniowaniem rentgenowskim i toksycznym działaniem  lekarstw. Ponadto rokitnik jest naturalnym barwnikiem dodawanym do wszelkiego rodzaju kosmetyków (barwi na pomarańczowo). Pomocniczy w regeneracji włosów, łupieżu, w wypadaniu włosów.

Ostatnio odkryłam KREM POD OCZY Ecobeauty z ORIFLAME, który łączy w sobie rokitnik i borówkę. Ciekawe.

Na stronie ORIFLAME czytamy: Nawilżający krem pod oczy ożywia i rozjaśnia delikatną skórę okolic oczu. Formuła z bogatymi w antyoksydanty olejkami z arktycznej borówki i rokitnika pomaga skórze odzyskać energię oraz redukuje oznaki zmęczenia. Nie zawiera parabenów. Certyfikat Ecocert Natural oraz Fairtrade. Zanim go kupiłam przeczytałam o nim wiele pochlebnych opinii. W moim przypadku krem bardzo szybko się wchłania i nałożenie jednej warstwy jakby nie wystarcza do efektu, który by mnie zadowolił. Na pewno mnie nie podrażnia, nie szczypie w oczy. Krem o przyjemnym zapachu i delikatnej konsystencji. Plusem jest to, że rzeczywiście rozjaśnia skórę pod oczami,  jednak po nałożeniu tego kremu – w moim przypadku – jest efekt zbyt mocnego ściągnięcia, co mnie nieco drażni. Muszę wtedy nałożyć jeszcze inny krem. I wydaje mi się, że głównie przeznaczony dla osób około 30 roku życia, bo dla dojrzalej skóry może być za słaby w działaniu. 

Borówki:

To kolejny owoc, który gości na naszej działce w postaci kilkunastu krzaków. Spożywane garściami w naszej rodzinie. Uwielbiam je. Stąd i krzaków na naszej działce sporo.   Zawiera dużo cukrów, kwasów, soli mineralnych (żelazo, fosfor, wapń), pektyn i witamin (B1, B2, PP, C, prowitamina A). Dodaję je do deserów, naleśników, jak oczywiście zdążę przed zjedzeniem samych. Znikają w zastraszającym tempie.

Borówki przynoszą organizmowi wiele korzyści:

  • borówki mają największą zawartość przeciwutleniaczy (antyoksydantów) ze wszystkich świeżych owoców deserowych.
  • wspomagają odporność organizmu i zapobiegają infekcjom
  • mają zdolność do obniżania poziomu złego cholesterolu (LDL) i podwyższania poziomu dobrego cholesterolu (HDL), przez co
  • wspomagają zapobiegać wielu chorobom serca
  • posiadają wysoką zawartość antyoksydantów i antocyjanów, pomagają w leczeniu różnych postaci raka
  • pomagają na pamięć. Zawarte w borówkach antocyjany, witaminy A, B, C i E, cynk, potas, sód, mangan i selen spowalniają
  • proces starzenia się mózgu.
  • usprawniają funkcjonowanie przewodu pokarmowego.
  • wspomagają odpowiednie funkcjonowanie układu moczowego.
  • zapobiegają występowaniu wielu chorób oczu.

Jeszcze napisze o jednym kremie z firmy ORIFLAME, który ostatnio zakupiłam oczywiście w ramach tytułowego prezentu. Ujędrniający krem na dzień Royal Velve z filtrem SPF 15. Muszę przyznać, że całkiem dobrze się spisuje. Kluczowym składnikiem jest ekstrakt z czarnego irysa: zawiera izoflawony z kwiatów irysa (ekstrakt z Iris Florentina) oraz puder z minerałów meteorytu – składniki, które wygładzają zmarszczki, ujędrniają i poprawiają kontur twarzy. Krem przeznaczony jest dla cery suchej, dobrze się wchłania i nadaje skórze blask. Gdzieś czytając o nim recenzje przeczytałam, że powoduje łzawienia. Przeczytałam to dopiero po zakupie tego kremu, gdybym wcześniej to przeczytała z pewnością nie skusiłabym się na niego, gdyż wiele kremów powoduje u mnie właśnie łzawienie. Ale ten NIE. Nie uczula, nie powoduje łzawienia, jest dobry pod makijaż i jestem z niego zadowolona. Dobrze nawilża skórę, nie ściąga, a wręcz przeciwnie mam wrażenie, że skóra odpoczywa i jest gładka. 

 

Jeżyna:

Na działce pną się w górę i stanowią piękną zasłonę przy altanie. Zerwane za wcześnie są kwaśne i nadają się do zjedzenia tylko z cukrem. Mój dzielny syn pochłania je mimo kwaśnego smaku. Zerwane bardzo dojrzałe przypominają mi smak wina. Wtedy rozpływają się w buzi i są pyszne. Zresztą z jeżyn robimy w domu wino i taka butla obecnie „pulsuje”.

Jeżyna to silny antyoksydant (zawierają antocyjan, kwas elagowy, kwas fenolowy), który jest inhibitorem substancji rakotwórczych. Jeżyny są bogatym źródłem błonnika, który ogranicza wchłanianie niezdrowych tłuszczów, przyspieszają przemianę materii, dzięki czemu są pomocne w diecie odchudzającej (100g to niecałe 50 kalorii). Oczywiście możemy zrobić go samemu, bądź kupić sok z jeżyn, który dobrze stosować przy przeziębianiach oraz w celu wzmocnienia organizmu i zwalczenia drobnych infekcji. Jeżyny wspomagają prace układu krążenia, zapobiegają chorobom oczu, regulują poziom cukru we krwi. Są bogatym źródłem pektyn, witamin np. jeżyny zawierają najwięcej witaminy E (czyli witaminy młodości) ze wszystkich owoców leśnych. To oznacza, że pomagają w procesie walki ze starzeniem się skóry.

Winogrona:

W końcu jesteśmy z Zielonej Góry miasta winogrona, win, winobrania. I JAK TU NIE MIEĆ WINOGRONA NA DZIAŁCE. Mój tata robi wino, mój teściu robi wino i mój mąż kultywuje tę tradycję.

Winogrona są skarbnicą witamin i składników mineralnych, zawierają witaminy C i A, witaminy z grupy B, potas, fosfor oraz wapń, magnez, cynk, miedź, żelazo. Należą do nielicznych owoców zawierających jod – niezbędny dla funkcjonowania tarczycy. Są zasadotwórcze, pomagają pozbyć się nagromadzonych w organizmie kwasów. Zabijają komórki rakowe, dzięki flawonoidom, które znajdują się w pestkach, skórkach i szypułkach winogron, a także witaminom C i A. Najbardziej wartościowe są winogrona ciemnofioletowe, ponieważ zawierają najwięcej flawonoidów, które unieszkodliwiają wolne rodniki i dzięki temu chronią przed rakiem oraz chorobami serca. Odmiany ciemne są bogatsze także w żelazo.

Aronia:

Zdarza się, że pochłaniamy ją z mężem prosto z krzaka, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Yhh……ale zdrowa jest, jak cholera. Mój mąż robi sok z aronii i znika bardzo szybko. Jest naprawdę pyszny. Dodaję go zimą do herbaty, albo rozcieńczam z samą wodą.

Sok z aronii to antidotum na choroby cywilizacyjne: nadciśnienie, miażdżycę, nowotwory i schorzenia oczu.

Aronia zawiera dużo witaminy P, C, PP, B2, B9 (czyli kwas foliowy) oraz E. Bioflawonoidy poprawiają wchłanianie i działanie witaminy C, która z kolei wpływa korzystnie na działanie innego przeciwutleniacza – witaminy E. To wspomaga siły obronne organizmu w ochronie komórek przed wolnymi rodnikami. W aronii są także cenne makro- i mikroelementy: wapń, żelazo, miedź, molibden, mangan jod i bor potrzebne do tego, by prawidłowo przebiegały rozmaite procesy w organizmie.

Tyle dobrego dla naszego organizmu ..cóż … należy brać garściami i tyle. 

Aneta

Please follow and like us:
0

2 komentarze

  • Michał Michał 8 listopada 2017 at 15:13

    „””Istnieje ścisły związek między dniem cyklu kobiety a stanem jej twarzy. Ot to. Od takiego mądrego zdania postanowiłam zacząć ten obszerny wpis.”””” a tak, to prawda….jeśli kobieta kocha, jest zakochana lub po prostu szczęśliwa to w czasie cyklu jest jeszcze piękniejsza /naturalnie piękna. Po prostu w czasie cyklu wychodzi wszystko z kobiety. Nie da się wtedy ukryć emocji duszy…

    Reply
  • Daria 10 listopada 2017 at 07:02

    Fajny tekst. Dużo ciekawych wskazówek.

    Reply

Leave a Comment