Nie za miesiąc. Nie jutro. Nie za godzinę. Zrób to teraz. Biegnij!

Nie jest cudem to, że dobiegłam do mety, cudem jest to, że zaczęłam biegać – tak mogę określić moje doświadczenie z bieganiem, bowiem ciężko mnie było zaciągnąć do sumiennego, stałego biegania. Można powiedzieć, że w życiu pobiegałam sobie trochę, jednak nie uczestniczyłam w maratonach. Brakowało mi przede wszystkim wytrwałości. Gdy  moja motywacja osiągnęła szczyt i zaczęłam biegać, to jednak bieganie nie weszło mi w nawyk. I tak jest nadal, dlatego też podziwiam osoby, które biegają na co dzień, uczestniczą w maratonach, trwając w tej nieustannej walce biegacza. O tym właśnie będzie ten wpis, o pasji, o bieganiu, o ludziach, którzy mi imponują.

Cechą dobrego biegacza jest to, że gdy nogi odmawiają posłuszeństwa, biegnie się całym sercem. Zresztą dotyczy to każdego sportu. Kiedyś usłyszałam zdanie: gdy stracisz wiarę w ludzi, idź obejrzeć maraton – coś w tym musi być. Ja przeglądając profile społecznościowe podziwiam moich „biegających” znajomych za chęci, za wytrwałość, za sumienność, cierpliwość i za siłę, bo są to nieodłączne cechy dobrego sportowca. Gdy znajomi udostępniają na Facebooku swoje wyniki na endomondo na mojej twarzy pojawia się uśmiech i daję like`a bo wiem, że oni się nie poddają, że nie akceptują ograniczeń, że stawiając jeden krok, stawiają kolejny i kolejny, że trwają w tym, co kochają. Bo tak naprawdę, nie ma żadnych ograniczeń, poza tymi, które sami sobie wmawiamy.

Opowiem Wam dzisiaj o kilku osobach, dla których bieganie stało się pasją. I bardzo dziękuję im za to, że chcieli podzielić się swoim doświadczeniem w zakresie biegania na łamach naszego bloga. Są to bardzo cenne wskazówki.

Wspólną cechą tych ludzi jest to, że niewątpliwie motywują nas do działania. A piękne jest w nich to, że są silni, a wierzcie mi trudno pokonać osobę, która nigdy się nie poddaje. Może staną się oni inspiracją dla Was, zachęcając was do biegania, które jest podstawową dyscypliną lekkoatletyczną, a jak wiemy lekkoatletyka jest królową sportu. Również zachęcam rodziców najmłodszych dzieci, aby nakłaniali swoje dzieci do uprawiania sportu, a zwłaszcza zachęcam do biegania i zajęć ogólnorozwojowych, bo to one stanowią podstawę dla każdego sportu. Codzienna aktywność naszego dziecka sprzyja jego prawidłowemu rozwojowi, hartuje, wzmacnia ciało, uczy wytrwałości i pokory, wycisza i uczy zdrowej rywalizacji. Sportowcom w życiu jest łatwiej. 

Justynie Smarzewskiej, Izabeli Kuchcie, Radkowi Brodzikowi i Darkowi Kot zadałam kilka pytań ma temat ich doświadczenia w bieganiu i braniu udziału w maratonach. Zacznę od Justyny Smarzewskiej, która jest współtwórczynią naszego bloga. To ona, swoją osobą zainspirowała mnie do tego wpisu. Ponadto była dla mnie wsparciem merytorycznym.

Justyna biega od 4 lat. Jej największe osiągnięcia to wygrane dwa półmaratony, trzecie miejsce w lubuskiej lidze biegowej, wielokrotnie też stawała na podium na dystansach 5 i 10 km oraz w kategoriach wiekowych. Justyna przebiegła dwa maratony. Najkrótszy dystans na zawodach jaki przebiegła to kilometr, najdłuższy 53 km. Justyna do tego ma tyle pozytywnej w sobie energii, że gdybym mogła wzięłabym od niej sporo takiej dawki i rozrzuciłabym ją po całym województwie. Myślę, że każdy by na tym skorzystał.

Jeśli chodzi o Radka Brodzika, zapytany od ilu lat biega stwierdził, że biega chyba za mało. Ja Wam zdradzę, że biega on sporo lat. Ponadto dodał, że: Moim największym osiągnięciem jest to że dalej mi się chce biegać. Kocham to i lubię. Od 3 lat organizuję też sporo biegów w Zielonej Górze. Tu muszę podkreślić, że Radek angażuje się w wiele sportowych akcji i ma na swoim koncie bardzo dużo świetnych inicjatyw. Jeśli przychodzi mi na myśl jakieś wydarzenie sportowe, jakaś akcja charytatywna, z mnóstwem ciekawych atrakcji przychodzi mi do głowy jedno zdanie: wszystkie drogi prowadzą do Radka 🙂

Jeśli chodzi o maratony to Radek uczestniczy w nich tak z 5-6 lat. Jest półmaratończykiem, maratończykiem i ultra maratończykiem. Kocha biegać na długie dystanse. Jego ulubiony ultrmaraton to słynny górski K100. Przebiegł go w zeszłym roku. W tym roku też planuje i ma nadzieje że mu się uda.

Natomiast Darek Kot biega około 4 lat. Jego największe osiągnięcie to przebiegnięcie maratonu w 4 godziny 7 minut. Darka poczynania obserwuję na endomondo.

Iza Kuchta biega od 4 lat. Pierwszy maraton przebiegła po 10 miesiącach treningów. Aktualnie ma na swoim koncie ukończonych 10 maratonów i 3 ultramaratony. Kilka biegów sztafetowych.. ok. 15 półmaratonów i wiele startów na dystansach krótszych. Aktualnie próbuje swoich sil w traithlonie i temu poświęca swój sezon startowy. W okresie maj-wrzesien 2017 ma 5 startów. Kończy sezon 1/2 Ironmana w Malborku (1,9 km pływania, 90 km roweru i 21 km biegu). Izy osiągnięcia to bieg na 5 km 22 min, 10 km – 43 min, półmaraton – 1’37; maraton 3’26. Wielokrotnie stawała na podium będąc nagradzaną w swojej kategorii wiekowej oraz klasyfikacji ogólnej. Znając Izę od wielu lat przychodzi mi na myśl jedno zdanie: jest bardzo silną osóbką, a tą siłą mogłaby obdarować niejednego słabeusza.

Na początku będą pytać po co to robisz

Później będą pytać, jak to zrobiłaś(eś).

 

Na pytanie co skłoniło ich do biegania, odpowiedzieli:

Justyna: pozazdrościłam koleżance nr startowego, który wisiał u niej na drzwiach z półmaratonu w Przytoku. Też chciałam coś takiego mieć .

Radek: Potrzeba ruchu i kontaktu z przyrodą, bo chyba w bieganiu to jest najfajniejsze, że zazwyczaj biega się na zewnątrz budynku, po drogach, lasach i nawet górach.

Iza: Chciałam zrobić prezent-niespodziankę na Dzień Ojca mojemu tacie- „emerytowanemu” maratończykowi, dla którego sport jest całym światem, a przynajmniej sporą jego częścią. Tato współorganizował bieg na 10 km – Świebodzińską 10tkę, który rozgrywany był dokładnie 23 czerwca. Wystartowałam. Po 3 tygodniach przygotowań. Pokochałam.

Darek: Namowa kolegi, który przygotowywał się do półmaratonu .

Na pytanie, dlaczego akurat wybrali bieganie, odpowiedzieli:

Justyna: Bo bieganie jest trochę jak latanie.

Radek: Bo to najłatwiejszy sport – para butów, spodenki koszulka i w drogę i nie potrzebuję nie wiadomo jakiego treningu, aby spokojnie pobiegać te 30 minut i dłużej.

Iza: Bo biega tato.. bo właściwie bieganie było ostatnim sportem, o którym mogłam powiedzieć, że „jest dla mnie”.. bo to było dla mnie wyzwanie.

Darek: Sport, który może uprawiać bez względu na porę dnia, kiedy masz czas, rano wieczór układasz sobie trening jak pasuje to z pracą i z życiem codziennym.

Zapytani o jakiej porze dnia najchętniej biegają odpowiedzieli:

Justyna: Uwielbiam biegać o poranku, niestety ze względy na charakter mojej pracy biegam najczęściej wieczorami.

Darek: Najczęściej biegam wieczorem jak już pozałatwiam wszystkie sprawy zawodowe i rodzinne. Jedynie na weekendy staram się biegać rano. Wtedy bieg w niedziele o 7 rano przynosi dużo frajdy i energii na cały tydzień

Radek: Czas pozwala mi w większości biegać wieczorem niestety. Ale w weekendy udaje mi się biegać w grupie podobnych mi zapaleńców o 9 .00.

Iza: Najchętniej biegam rano. Niestety tylko weekendami mogę sobie pozwolić na taki komfort. W tygodniu z racji bogatej logistyki staram się wplatać treningi w popołudniowe sprawunki i zajęcia dzieci.

Zapytałam również ile razy w tygodniu poświęcają na bieganie i jakie są to dystanse.

Justyna: Biegam 3-4 razy w tygodniu od 10-25 km.

Radek: Biegam 3-4 razy w tygodniu. A dystanse są różne. Tak od 8 kilometrów do 15 kilometrów. W weekendy zdarza mi się biegać do 20 km.

Iza: Staram się biegać 3-4 razy w tygodniu. Tygodniowy kilometraż oscyluje zwykle wokół 30-40 km. W tygodniu biegam po 8-10 km, weekendami dłuższe wybiegania; od 15 do 25 km.

Darek: Biegam od 3 do 4 razy w tygodniu a dystans zależy od predyspozycji dnia raz to jet 5km raz 12km..

Nie omieszkałam zapytać o nietypową czy też po prostu ciekawą sytuację, jak im się przydarzyła podczas biegów. 😆 Zobaczcie sami, co mi opowiedzieli:

Justyna: Niezmiennie będzie mnie zadziwiać w czasie biegania ilość znajomych osób, które spotykam na trasie. Często wyjeżdżam poza granice naszego województwa, biegam po różnych miastach, bliżej lub dalej oddalonych od Zielonej Góry. Cudownie jest wpadać na znajomych z lubuskiego biegnąc wzdłuż Wisły w Krakowie, albo po plaży w Świnoujściu. Są ludzie, których znam tylko z list startowych i zdjęć z portali społecznościowych, a gdy spotykam ich na ścieżkach biegowych z dala od domu stają się z automatu moimi super kolegami. Ostatnio złapała mnie gigantyczna kontuzja, popsuła moje plany startowe i poplątała zawodowe. Gdy człowiek przestaje biegać, to albo popada w bezruch i zaszywa się w cieniu telewizora wymoszczony wygodnie na kanapie, albo rusza wspierać i motywować innych. Ja wybrałam opcję nr 2 i ruszyłam niczym zakochana fanka zespołu rockowego w tourne po zawodach. W ten weekend miałam okazję kibicować koleżance na trasie mini GWINTu, czyli od Grodziska Wlkp. do Wolsztyna. Zebrałam ekipę w postaci jej męża, kolegi, trzech rowerów, worka prowiantu oraz aparatu fotograficznego i ruszyliśmy dopingować, wspierać i podziwiać uroki Wielkopolski. Ubrałam kask, okulary, stary dres, a ponieważ kask był pożyczony i nie wyglądał jak od innej głowy, okulary odrobinkę za małe (też od innej głowy), dres wykorzystywany wcześniej w czasie gotowania i sprzątania, nosił na sobie stygmaty wcześniej wykonywanych prac, poczułam się bardziej jak przebrana niż ubrana. Pomyślałam, że przecież nikt mnie tutaj nie zna poza trzema, no góra czterema zawodnikami więc mogę wyglądać trochę jak szalona matka, która ukradła okulary i kask swojemu dziecku, oderwała się na chwilę od kuchennych robót i ruszyła żwawo w poszukiwaniu chwilowego wytchnienia w dzikie lasy. Uspokajał mnie również fakt, że przecież ludzie, którzy biegną ultra, działają na zupełnie innych prawach fizyki i biologii i na tym swoim świrze biegowym nie rozpoznają ludzi, nie myślą loginie, są oderwani, odrealnieni i nawet gdyby przebiegł obok nich słoń w różowych klapkach oni i tak nic by nie zauważyli. Ruszyliśmy trasą uroczą, ale wymagającą, górki, pagórki, błoto, piach, kamienie, żwir, spowite w miękkie delikatne zielenie lasów, otoczone zapachami łąk i poszycia. Zrelaksowana, początkowo nie zwracałam uwagi, że pozdrowiło mnie, wymieniając moje imię, więcej niż czterech zawodników. Czujność moja dopiero wzmogła się gdy pewien starszy Pan wbiegając na ostry podbieg wysapał: o dzień dobry pani Justyno, ja mam dla Pani coś, co obiecałem rok temu, przywiozę do Jarosławca. Do zobaczenia. Nie pamiętam, kim był ten pan i co mi obiecał, ale do Jarosławca pojadę żeby się przekonać. Potem mijałam dawno niewidziane koleżanki, męża znajomej, pana z którym już kiedyś coś biegłam i spędziliśmy ze sobą urocze trzy godziny na trasie Maratonu i innych. 🙂

Morał: zawsze zakładaj najlepszy dres jak idziesz do lasu.

Darek: Raz podczas biegu przez, można powiedzieć miejską ulicę Strumykową zobaczyłem dziwny kształt, myślałem ze to śpiący pies a to był dzik, wtedy pobiłem chyba rekord na 10000metrów .

Radek: Zdarzają się czasami niezłe przygody. Jednego razu wespół ze mną po pięknych wzgórzach piastowskich postanowił pobiegać jelonek (jeśli to był jelonek – bo za bardzo się nie przyglądałem a wystraszył mnie nieźle) otóż biegnę sobie sam z muzyką (słuchawki na uszach) jakiś 10 km. Dosyć głęboko w lesie i raptem słyszę trzask z boku. Patrzę a tu równo prawie ze mną zaciekawiony koziołek biegnie. Niby zwierze poczciwe, ale spore no i nie wiadomo jak się zachowa. Po 100 metrach postanowił jednak pobiegać dalej sam

Iza: Każdy bieg to inna i niepowtarzalna historia! Byry zdarte kolana, zagubienia na trasie (maratony i ultramaratony górskie).. były starty w burzy z gradem i piorunami.. były turbulencje żołądkowe… byli nowi znajomi na trasie..były przejęzyczenia spikerów wiwatujących na mecie i witających „Izę z Radomia! Dobry Boże, z tak daleka Pani do nas przyjechała?! :)” (wiecznie Radomia mylona jest z Radomiem), były łzy bólu i szczęścia na mecie.. tego się nie da tak po prostu.. nazwać czy wylistować.. Dla mnie, każdy start do przygoda. Strawa dla serca, ducha i głowy. naładowanie baterii.

 

Niektórzy uważają, że bieganie to jedna z najtańszych form sportu. Zapytałam ich jak jest naprawdę?

Justyna: Pomimo zawrotnych cen butów uważam, że to nadal jedna z tańszych dyscyplin i najłatwiejszych do uprawiania.

Radek: Tak. Buty biegowe nie muszą być nie wiadomo jak drogie i z bajerami. Można już znaleźć buty w cenie od 70 zł np. w sieciówkach, Koszulka to wydatek jakiś 20-30 zł do tego skarpetki jakieś 10 zł Spodenki do 30 zł.

Iza: Na początku wszyscy tak do tego podchodzą.. bo przecież wystarczy luźny strój.. trampki i wio! Potem jednak staramy się podnieść komfort treningów.. szukamy profesjonalnego stroju, obuwia. Chcąc realizować treningowe plany.. zaczynamy szukać sprzętu, który pomoże nam monitorować tętno, rejestrować nasze wybiegania. Zaczynamy poprawiać wyniki, snujemy coraz ambitniejsze plany.. dochodzi więc kompresja.. odżywki, sprzętu wspomagające pracę nad mięśniami głębokimi, masaże i inne zabiegi regenerujące.. robi się tego cała masa. Mimo wszystko, to i tak wydaje się być najtańszy sport.. bo w takiej wersji też można go uprawiać 🙂

Darek: Jest to tani sport, który można uprawiać wszędzie. Nie są potrzebne drogie buty czy dresy. Każdy biega dla siebie i wydanie na sprzęt, buty ubrania dużych pieniędzy to nie ta droga

Oczywiście zapytałam ich o metodologię trenowani. Odpowiedzieli:

Justyna: Jeżeli coś nie zagraża mojemu zdrowiu lub życiu, jeżeli mogę oddychać, to biegnę.

Darek: Proste, nie poddawać się a przede wszystkim konsekwencja. Postanowiłeś biegać to biegaj regularnie, dwa, trzy cztery razy na tydzień i tego się należy trzymać.

Iza: Z racji mojej sytuacji rodzinnej.. niestety ciężko mi o konsekwencje w realizacji jakiegokolwiek planu treningowego. Niestety, czas na bieganie muszę wykradać, częstokroć w okolicznościach całkiem nieplanowanych. W weekendy staram się robić spokojniejsze i dłuższe wybiegania, natomiast w tygodniu- krótsze o wyższej intensywności. Zasadą jest, że przygotowując się do dłuższego startu (np. Maraton) odpowiednio większy kilometraż staram się robić.

Radek: Mam dwie metody trenowania. Pierwsza to samo bieganie. Biegam starając się utrzymywać różne tępo i przeplatać treningi interwałami. Jeśli zakładam trening szybkościowy to przez te 8-10 km staram się biegać szybko i wtedy też zwiększam dystans np. w poniedziałek 8 km a w środę 13 km. Druga metoda to zróżnicowanie ćwiczeń. Nie zamykam się tylko w bieganiu. Chodzę na różne zajęcia sportowe i od czasu do czasu na saunę.

Musiało paść również pytanie: Czy stosują jakąś specjalną dietę?

Justyna: Jestem wegetarianką, staram się odżywiać racjonalnie i bilansować posiłki uwzględniając wydatek energetyczny spalany podczas treningów.

Radek: Przed zawodami sportowymi. Staram się wtedy jeść wysoko energetycznie. Generalnie biegając staram się nie jeść rzeczy tłustych i ciężkostrawnych. Piję sporo soków owocowych (wyciskanych). Sporo białka. Staram się nie pić alkoholu.

Iza: Nie stosuję specjalnej diety. Staram się jadać regularne, zrównoważone posiłki.

Darek: Tak, odstawiłem cukry, kawę, herbatę gorzką, słodyczy jak najmniej a poza tym bez rezygnacji choć odpowiada mi dieta bogata w ryby, owoce morza i owoce…

Jakie ćwiczenia sprzyjające bieganiu polecają nasi rozmówcy?

Justyna: Wszystkie ćwiczenia wzmacniające i stabilizujące. Szczególnie ćwiczenia na górne części ciała.

Darek: Rozciąganie.

Radek: Przede wszystkim rozciąganie, potem ćwiczenia wzmacniające no i na koniec interwałowe ćwiczenia. Bieganie w różnym tępię i tabata.

Iza: Ćwiczenia ogólnorozwojowe wzmacniające mięśnie, rozciągające, pływanie. Generalnie każda dodatkowa aktywność jest potrzebna z uwagi na to, że intensywne uprawianie jednej tylko i wyłącznie dyscypliny powoduje przeciążenia konkretnych partii ciała. Niejako nas deformuje i okalecza. Pewne partie są zapomniane, a inne nadwyrężane zanadto.

Jak się rozgrzewają przed bieganiem?

Justyna: Wykonuję około dziesięciominutową rozgrzewkę z wykorzystaniem ćwiczeń ogólnorozwojowych.

Darek: Niestety nie ma czasu na ćwiczenia przed bieganiem, wyłącznie luźna rozgrzewka.

Radek: Najpierw rozgrzewam górną partię mięśni, szyja, barki plecy. Potem mięśnie brzucha, pas biodrowy. Na koniec nogi i stawy skokowe.

Zapytałam ich również o to, jaki dodatkowy sprzęt do ćwiczeń polecają sprzyjający bieganiu?

Justyna: Bardzo ważne po biegu jest rolowanie całego ciała. Gdybym miała polecić biegaczowi sprzęt bez którego nie powinien się rozstawać byłby to zestaw do rolowania.

Darek: Rower.

Iza: Na pewno zegarek z gps, czujnik pomiaru tętna. Dodatkowo wałki do masażu i inne „sprzęty” do treningów wspomagających.

Ponadto Radek trafnie dodał: Na pewno polecam zajęcia sportowe dla biegaczy. Prowadzone przez profesjonalistów znacznie pomagają wzmocnić mięśnie używane w bieganiu. Tu trzeba pamiętać że prawie 200 mięśni rożnych bierze udział w naszym ruchu.

W bieganiu bardzo ważną rolę odgrywają buty. Moja ciekawość w tym temacie była duża, bowiem bardzo często muszę zmieniać buty do tenisa ziemnego dla córki. A zatem zapytałam ich o trwałość butów – jak często wymieniają buty do biegania?

Justyna: Według uśrednionych norm buty powinny być wymieniane, po przebiegnięciu około 1000 km. Ja w swoich biegam dłużej. Czasami trafiają się buty perełki, czyli takie, które same biegną, idealnie dopasowują się do stopy, ciało podąża za takimi butami jak w transie i robi fantastyczne wyniki. W takich butach biegam więcej niż 1000 km.

Darek: Raz na 1500km około to dla mnie około 9- 12miesiecy.

Iza: Średnio kupuje buty co pół roku. Różnicuję ich rodzaj. Używam butów treningowych w teren (często górski), buty tzw. Szosowe i startówki.

Radek: Średnio po 5 miesiącach czasem dłużej. Chociaż buty trailowe mam już chyba z 2 lata i dają radę.

Maraton

Maraton jest dystansem, który kusi zarówno doświadczonych, jak i zupełnie początkujących biegaczy. Przede wszystkim dlatego, że samo przebiegnięcie maratonu wydaje się być dużym osiągnięciem. Wcześniej w maratonie brali udział wyłącznie doświadczenie, wieloletni biegacze, którzy prezentowali wysoki poziom w biegach krótszych. Dzisiaj po uprzednim, bardzo dobrym przygotowaniu do maratonu przystępują również ludzie, którzy nie biegają wyczynowo.

Bieg w maratonie to przede wszystkim prawdziwy test wytrzymałości mięśni i właśnie najważniejszą rzeczą przygotowawczą do maratonu jest właśnie przygotowanie pod względem mięśniowym. Drugą sprawą jest wyzwanie energetyczne. Bieg trwający wiele godzin może spowodować wyczyszczenie mięśni z zapasów węglowodanów.

Problem pojawia się również z treningami, podczas których najczęściej doznajemy kontuzji. Kontuzje początkujących biorą się przede wszystkim ze złych nawyków ruchowych. Nie można tu również wykluczyć zbyt wysokich ambicji, które powodują to, że pewne rzeczy zaczynają nas przerastać. Każdy progres w sporcie jest zależny od tego na co pozwala nam nasz organizm. A nasz organizm zależny jest od wielu rzeczy, m.in.:

  • od talentu

  • od odpowiedniego odżywiania

  • od tego, jak trenowaliśmy go przez całe życie.

Przede wszystkim musimy również zadbać o dobrą technikę podczas biegania, bo złe nawyki ruchowe i słaba technika w pewnym momencie staną się barierą, której nie pomoże przeskoczyć.

Musimy rozsądnie trenować. Trening buduje wewnętrzne wartości. Wzmacnia organizm i uczy szacunku oraz wiary w własne możliwości.

Niewątpliwe jest to, że do maratonu należy się solidnie przygotować. Należy stopniowo przyzwyczajać mięśnie do obciążeń. Adaptacja wydolnościowa przychodzi bardzo szybko i szybko możemy poprawić kondycję, jednak przygotowanie mięśni to praca na lata.

Trening do 10 km jest przygotowaniem technicznej, mięśniowej podstawy pod przyszły trening do maratonu, a nawyki mięśniowe, których wtedy nabieramy, zostają z nami na całe życie.

Gdy obserwuje maratończyków jedno przychodzi mi do głowy, są silni, wojowniczy i twardzi.

Co na temat uczestnictwa w maratonach mieli moi rozmówcy?

Zapytani o plusy biegania w maratonach, odpowiedzieli:

Justyna: Płaski brzuch, jędrne pośladki, przewietrzona głowa, przefiltrowane płuca, duma, że się to zrobiło.

Darek: Radość, z osiągnięcia mety, tego nie da się opisać, to wie ten kto przebiegł …..

Iza: Nie ma czegoś takiego. Generalnie bieganie to plusy 🙂 preferuję dłuższe dystanse, wytrzymałość jest moim atutem.. więc dopiero w dyscyplinach wytrzymałościowych jestem w stanie wypracować przewagę. Bieganie maratonów jest piękne i rzec by można.. szlachetne, gdyż wymaga wielu tygodni przygotowań i poświęceń. To próba charakteru i naszej silnej głowy. Satysfakcja po biegu jest nieporównywalna z niczym innym!

Radek: Można się sprawdzić na szybkość. I zwiedzić nowe miasta.

 

Natomiast jeśli chodzi o minusy biegania w maratonach:

Justyna zaskoczyła mnie odpowiedzią….hahahaha: Brzydkie paznokcie u stóp.

Darek: Zmęczenie, ból nóg itp. Normalne następstwa jak się przetrenuje organizm.

Iza: to co dla mnie jest plusem…dla większości śmiertelników jest minusem.

Radek: Dla wielu to twarde podłoże. Biega się najczęściej po asfalcie.

 

Każdego z nich zapytałam jak się przygotowuje do maratonu?

Justyna wskazała na : Treningi i dieta.

Darek: Ja przygotowywałem się około 1,5 roku bieganie, bieganie bieganie, można powiedzieć nudy 🙂

Iza: Po prostu biegam. Dużo. Więcej. Staram się jeść zdrowo. Skomplementuję się witaminami i magnezem. Staram się dbać o regenerację (masaże, sauna).

Radek: Trening szybkościowy. Maksymalne długości do 27 km. Dobra, wysokokaloryczna dieta kilka dni przed maratonem.

Przy pytaniu na temat tego, czego unikasz przed maratonem wszyscy byli jednogłośni wskazując przede wszystkim na alkohol.

Justyna wskazała: Alkoholu i toksycznych ludzi, którzy udzielają porad typu, nie biegaj bo się spocisz”.

Po odpowiedzi Justyny przyszła mi do głowy taka myśl, którą przeczytałam na jakiejś stronie o bieganiu: Dziś zrób to czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał to czego inni pragną.

 

Czego unikają przed maratonem pozostali rozmówcy?

Darek: Picia alkoholu

Radek: Odwodnienia i braku energii. Staram się pić na każdym punkcie z wodą. Uważam na zużycie energii więc mam ze sobą żele energetyczne.

Iza: Generalnie staram się nie mieć kontuzji.

Zadbaj o swoje ciało. To jedyne miejsce, jakie masz do życia.

Rady dla naszych czytelników, którzy chcą zacząć biegać, wahają się czy warto zacząć i dla tych co już zaczęli:

Justyna: Jeżeli naprawdę chcesz, to załóż buty, wstań z kanapy i ruszaj.

Darek: Ciężko powiedzieć jakie rady, popatrzcie na siebie, widać brzuch , to trzeba się ruszyć nigdy nie jest za późno, żeby go zgubić a za parę set kilometrów zobaczycie że to frajda a nie trening.

Iza: Starać się opanować początkową euforię, obciążenia wprowadzać stopniowo dbając od samego początku o regenerację. Należy zadbać o dobre obuwie. Warto porozmawiać z kimś, kto biega już jakiś czas i może nam co nieco podpowiedzieć. Oczywiście nie ustrzeże nas to przed popełnieniem tych samych błędów.. bo taka jest ludzka natura..niestety. sama jestem potwierdzeniem tej teorii.

Radek: Po prostu zacznij. Potem jest taki moment kiedy słyszysz tylko bicie własnego serca. Te kilka sekund przed startem jest całym światem. Potem jest wystrzał z pistoletu startowego, szelest stóp twoich i innych biegaczek i biegaczy. A potem jesteż już tylko ty i twoja chęć walki. Próbuj. Warto.

Mam nadzieję, że przekonaliśmy Was do biegania. Jedno jest pewne:

Nie musisz być wielki aby zacząć, ale musisz zacząć, aby być wielkim.

Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj wieczorem biegam.

Aneta

Please follow and like us:
0

8 komentarzy

  • Magda 17 maja 2017 at 04:56

    Świetny wpis aż chce się zacząć biegać. Przydatne opinie biegaczy. Frajda z czytania.

    Reply
  • Ania 17 maja 2017 at 06:27

    Rewelacja!!!

    Reply
  • Robert 20 maja 2017 at 16:18

    Dzięki za ten wpis.

    Reply
  • mama 26 maja 2017 at 10:36

    Długo musiałam się przygotowywać do biegu, zawsze znalazłam jakąś wymówkę ale jak rodzice kupili mi wózek do joggingu z nordic caba to już nie było odwrotu. Zaczęłam biegać. Najpierw sama, a potem z córką. Teraz robię to systematycznie i nie wyobrażam sobie, by tego zaprzestać.

    Reply
    • A Cup of Lifestyle 26 maja 2017 at 14:43

      To świetnie. Taka systematyczność wpływa na to, że bieganie staje się jednym z naszych pozytywnych sposobów na życie.

      Reply
  • Patryk Tarachoń 14 czerwca 2017 at 10:49

    Bardzo motywacyjny post jak na relację. Super się czytało. Zamierzam zaglądać częściej. 😀

    Reply
    • A Cup of Lifestyle 15 czerwca 2017 at 11:57

      Dziękujemy i zapraszamy.

      Reply
  • Werra963 18 czerwca 2017 at 14:06

    Drogie panie odchudzanie proponuje zaczac od motywacji, jak chcecie cos na motywacje, wpiszcie sobie w goglu: odchudzanie przed i po by sasetka

    Reply

Leave a Comment