Czy w SPA można się wySPAć?

Dawno, dawno temu – mniej więcej we wrześniu minionego roku brałam udział w niezwykłym biegu w Brukseli, na którym uśmiechnęło się do mnie szczęście i wygrałam voucher na pobyt w SPA w pałacu w Wiechlicach.
Z jego realizacją długo zwlekałam, przedłużając sobie korzystanie prezentu, jak za czasów innego ustroju zjedzenie pomarańczy. W końcu zapakowałam worek książek, buty do biegania, dres, strój kąpielowy i na wszelki wypadek sukienkę, wsiadłam z przyjaciółką do auta i ruszyłyśmy delektować się nicnierobieniem.

Wiechlice to urocza mała wieś w województwie lubuskim. Historia pałacu sięga końca XVIII wieku. Majątek został wykupiony przez Jerzego Zygmunta Neumana, który wymyślił sobie wybudowanie w tym miejscu kompleksu pałacowego wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie fakt, że pan Jerzy był synem prostego chłopa a fortuny, która pozwoliła mu pałac zakupić dorobił się pracą, sprytowi, zmysłowi do interesów i zapewne niebywałemu szczęściu.

W dzisiejszych czasach szanse na zdobycie majątku przez przeciętnego Kowalskiego są mniej więcej wyrównane i każdy teoretycznie może zostać milionerem. W XVIII wieku nie było to takie oczywiste i stanie się posiadaczem majątku, ziemi i pałacu było tak prawdopodobne, jak zostanie kosmonautą. Tak więc dla mnie pan Jerzy Zygmunt to chłop na schwał i głęboko wierzę, że wszystkiego dorobił się uczciwością i pracą.

Pałac przeszedł okres rozkwitu i świetności, a potem upadku i zapomnienia. Na szczęście pojawił się człowiek, który miał wizję, serce i pomysł, jak ocalić to wyjątkowe miejsce.  Dzisiejszy wygląd pałacu to efekt prac wielu specjalistów, którzy przywrócili temu miejscu urok, czar i piękno.

Ponieważ w poprzednim życiu na sto procent byłam księżniczką i mieszkałam w pałacu, już od progu poczułam się w tym wyjątkowym miejscu, jak u siebie w domu. Wnętrza pomimo dworskiego charakteru, nie przytłaczają ciężkością mebli, ani nachalnością wykończenia. Całość sprawia przytulne i ciepłe wrażenie. Zachwyca również dbałość o szczegóły: piękne podłogi, cudowne parapety i okna przez które bez względu, na którą stronę wychodzą roztacza się kojący widok.

Po zrobieniu kilku kontrolnych podskoków na łóżku, pogapieniu się przez okna, wpadnięciu w zachwyt na widok łazienki poszłyśmy na zabiegi, które miały uczynić nasze ciała piękniejszymi a ducha doprowadzić do stanu Nirwany.

Cały kompleks Spa & Wellness mieści się w osobnym budynku, gdzie obok utrzymanego w stylu term basenu, saun, strefy relaksu, gabinetów kosmetycznych, masażu i odnowy biologicznej jest dobrze zaopatrzona siłownia. Właściwie to w chwili kiedy weszłam do budynku od razu wiedziałam, że jestem tu zbyt krótko i, że nie nacieszę się wszystkim w stopniu, w jakim bym chciała.

Oczywiście nie jestem sadystą i nie będę pisać, jak było mi fajnie, miło i dobrze, bo zrobi Wam się przykro i nie będziecie mnie lubić. Dodam tylko, że było epicko i ciężko jest mi napisać co wprawiło mnie w największy błogostan.
Gdybym miała wybrać jedną rzecz, to byłaby to chyba kabina floatingowa, gdzie w zawieszeniu pomiędzy ziemia a zaświatem w komfortowych 36 stopniach lewituje człowiek w kompletnych ciemnościach i ciszy, w mocno zasolonej wodzie solą EPSOM.  Kapsuła naprawia ciało i umysł, dodaje blasku nawet włosom i tym co pod nimi 😆 

Wracając do pytania zadanego w tytule. Moja odpowiedź brzmi: w spa nie można się wyspać , tzn. ja nie mogę się wyspać, ponieważ było mi codziennie szkoda dnia i wstawałam jak czubek grubo przed wschodem słońca i biegłam biegać. Opodal pałacu znajduje się  poradzieckie lotnisko, gdzie udawałam o poranku, że jestem odrzutowcem i startuje w zawodach lotniczych. Przeżycie z rodzaju ekstremalnego, w momentach gdy biegnie się pod wiatr 🙄 

No, ale nie samym sportem człowiek żyje. Jak wiadomo do życia potrzebne jest też jedzenie. A tego w pałacu jest dużo 🙂 . Sorki, że nie robiłam zdjęć, ale ostatnio czuję przesyt ciągłego oglądania jedzenia na ekranach komputera i telefonu, dlatego wyszłam z założenia, że może wy też i daruje wam kolejne zdjęcia koktajlu, sałatki albo kotleta.

Pierwszego dnia lekko się wystraszyłam, gdy kelner podał mi kartę gdzie w większości przeważały mięsa, ale szybko dowiedziałam się, że wszystko jest dla ludzi i, że przyjechałam tu żeby było mi miło i mogę sobie skomponować swoje wegetariańskie menu.  😀 Luz, jak mówi M 😆 .

Oprócz pięknych wnętrz, atrakcji sportowych, zabiegów dla ciała, jest jeszcze jedna sprawa, która czyni to miejsce wyjątkowym. Kadra. Wspaniali ludzie, którzy swoimi uśmiechami, uczynnością, dyskrecją i radami uczyniła, że naprawdę czułam się tam jak księżniczka.

Na do widzenia dostałyśmy woreczki z lawendą, którą żona właściciela sama sadzi w ogrodzie 😆 .

Taki właśnie jest Pałac: magiczny jak lawenda, ciepły jak ogród, profesjonalny jak troskliwe ręce kobiety 😉 .

Pałac

 WIECHLICE

– Golf Driving Range i tor łuczniczy

– Boisko do siatkówki plażowej, plac zabaw

– Wypożyczalnię rowerów i sprzętu sportowego

– Wielohektarowy park z ponad 200. letnim drzewostanem, winnicą i stawem rybnym

– Lotnisko dla helikopterów i awionetek z 2 pasami startowymi

– Staw wędkarski

Justyna

Please follow and like us:
0

1 Comment

  • Infinita 13 marca 2018 at 14:16

    Zazdroszczę pobytu! Piękne widoki ♥️ Ważne żeby czerpać z dnia jak najwiecej! Pozdrawiam 😃

    Reply

Leave a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi