Festiwal wina, czyli melodia smaku

Festiwal wina, czyli melodia smaku

Pieszcząc moje podniebienie usłyszałam: wino nie ma rzucać na kolana, ono ma coś opowiedzieć. I niejednokrotnie usłyszałam historię wina, zapamiętując je i próbując wszystkimi zmysłami, oglądałam, wąchałam i smakowałam wino, a ono opowiadało mi swoją historię. To gdzie jesteśmy, z kim jesteśmy wpływa na charakter wina, bo wino zmienia swój charakter. Jest zmienne jak kobieta. W poniedziałek smakuje inaczej, we wtorek inaczej a w środę odkrywa nam kolejny swój smak i tak dalej. 

Miałam to szczęście, że nasz blog został zaproszony na Międzynarodowy Festiwal Wina w Luboniu k/Poznania, zorganizowany przez TiM S.A.🍷. I tam też miałam okazję spróbować tego trunku w różnych jego gatunkach, wędrowałam po całym świecie smakując go, słyszałam opowieści o różnych regionach winiarskich, o szczepach, o produkcji win oraz poznałam ludzi z pasją. Byłam m.in. w Mołdawii, w Gruzji, w Argentynie, RPA, Chile, Hiszpanii i Francji.  Jako, że pochodzę z winiarskich stron Polski, czyli z Zielonej Góry z dumą zachwalałam nasze lubuskie wina, które tydzień wcześniej kosztowałam na winobraniu. My przecież też mamy swoją tradycję. 

Poznając wino przechodzimy różne etapy jego poznania, pierwszy to  etap wzrokowy, w którym oglądamy wino w kieliszku pochylając go nad białym obrusem. Przyglądamy się jego połysku, przejrzystości, nasyceniu barwy, klarowności i spoglądamy na łzy pojawiające się na kieliszku. Potem przechodzimy do etapu analizy węchu, wąchamy wino zaraz po nalaniu – oceniamy intensywność i jakość aromatów, wąchamy wino po zamieszaniu – oceniamy intensywność i rodzaj aromatów, na zakończenie po etapie smakowym oceniamy aromat, który pozostaje w kieliszku po wylaniu wina. Pozostańmy jednak przy etapie smakowym – dla nas najistotniejszym, bo to on określa, czy wino nam smakuje. Smakując wino, rozprowadzamy je po całym języku i zatrzymujemy w ustach, następnie połykamy i oceniamy słodycz, kwasowość, alkohol, właściwości ściągające, intensywność i rodzaj aromatów (posmaków) oraz trwałość, czyli posmak pozostający w ustach po przełknięciu wina.

Są rzeczy same w sobie, nie należy ich zrozumieć, należy je czuć. I takie jest właśnie wino, my je nie poznajemy, my je czujemy.

Na festiwalu usłyszałam ciekawe spostrzeżenie p. Andrzeja Woźnikowskiego, prelegenta, sommelliera, który powiedział, że wino jest jak mężczyzna, im starszy tym dłużej powinien zostać w piwnicy 🙂 Przyznacie, że to ciekawe porównanie? Notabene, p. Andrzej Woźnikowski w sposób bardzo ciekawy, z nutką humoru poprowadził nas szlakiem win, z dzwonkiem w ręku „przywoływał” uwagę słuchaczy, którzy smakowali coraz to innego wina, a na zakończenie spowodował, że moje serce zabiło mocniej dla Le Grand Noir Moscato z Francji. 

Na zakończenie odbyła się konferencja z udziałem mediów, na której prelegenci Mariusz Glenszczyk Prezes Zarządu TIM SA. oraz Tomasz Kolecki, Wiceprezydent Stowarzyszenia Sommelierów Polskich, m.in. czterokrotny Mistrz Polski Sommelierów, członek jury wielu prestiżowych konkursów winiarskich, zabrali nas na „wędrówkę” po winnicach, które poznaliśmy poprzez cudowne wytrawne smaki win czerwonych i białych. 

Każdy powinien tą podróż przeżyć sam, z kieliszkiem w ręku ocenić, czy smak wina go porywa, zachęca, pobudza czy wycisza.

Wiecie, że białe wino pobudza nas, a czerwone wycisza? Pamiętajcie o tym, gdy wieczorem będziecie chcieli skosztować  tego trunku. 

Aneta

Please follow and like us:
0

Dodaj komentarz

  1. Festiwal wina – fantastyczna sprawa!!! Ja wino lubię, aczkolwiek mogę pić tylko białe, bo na czerwone jestem uczulona. Ale moja mam z pewnością by się tam odnalazła…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial