Jak nie być idealnym

Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że musimy być idealni(e)? Domyślam się, że przekonanie to urosło w naszej głowie karmione przez informacje z zewnątrz szpikujące nas koniecznością bycia takim lub nijakim. Wolimy być przecież tym pierwszym, a zatem brniemy w to, co dociera do nas z zewnątrz zamiast wsłuchać się w siebie. Dlaczego na siłę dążymy do perfekcji, choć nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi (e)? Czy ktoś nam zetnie głowę za to, że nie odnosimy wielkich sukcesów?

 

I choć na wstępie tego wpisu myślisz: „to nie o mnie”  ….po chwili….wpadasz jak śliwka w kompot,  w pułapkę perfekcyjności. Myślisz, że ze mną było inaczej? Kiedyś chciałam być najlepsza, najlepsza we wszystkim co robiłam. Nakładałam presję na samą siebie. A ona spędzała mi sen z powiek, zabierała „ulotne, szczęśliwe”  myśli, a w zamian proponowała kartkę papieru zapisaną powinnościami. Każdą najmniejszą porażkę przyjmowałam jak policzek. Po co? Na co? W imię czego?

Do tego doszła obawa, że czegoś nie zrobię, nie zdążę, nie podołam. A gdy słyszałam słowa podziwu, kiwałam głową bo i tak było to dla mnie za mało. Za mało, na co? Na bycie idealnym? No właśnie. I wtedy zadałam siebie pytanie. Co czyni mnie szczęśliwą? Co lubię robić? Co w sobie lubię? Wbrew pozorom odpowiedzi na te pytania są trudne.

Jak traktuję osoby, które lubię? Jestem dla nich miła, wyrozumiała.

Jak traktuję osoby, które kocham? Robię wszystko, aby były szczęśliwe. Troszczę się o nie.

Zatem: nie kochałam ani nie lubiłam siebie skoro wymagałam od siebie tyle rzeczy, które mnie unieszczęśliwiały.

Bycie idealnym to przekleństwo, a dążenie do idealności to strata czasu. Gdy odpowiemy sobie na powyższe pytania, przyjdzie czas na samorealizację, na robienie tego, co sprawia nam przyjemność. Czasem warto sobie pewne rzeczy odpuścić, dla spokoju, dla wygody, dla innych rzeczy, które kochamy robić.

Któregoś dnia stojąc w kolejce w drogerii usłyszałam rozmowę dwóch koleżanek.

– Zobacz, kto tam idzie – wskazała głową jedna z nich.

– Ta idealna. Zawsze wszystko na swoim miejscu – odpowiedziała druga.

Obgadana koleżanka chwyciła za produkt i podeszła do kolejki.

– Cześć – uśmiechnęła się do dziewczyn.

– Hej. Tylko jeden produkt, myślałam, że wykupujesz zazwyczaj pół sklepu? – stwierdziła jedna z koleżanek.

– Nie muszę – odpowiedziała.

– No tak, panna idealna – stwierdziła ta druga.

– Skoro w twoich oczach wyglądam na idealną to bardzo mi milo. Jednak uważam, że daleko mi do tego. I dobrze. Ale tobie jeszcze dalej i na twoim miejscu ruszyłabym z powrotem w głąb sklepu – odpowiedziała.

Wtedy wpadłam na pomysł tego wpisu. W naturze człowieka leży ocenianie, porównywanie, dopowiadanie, domniemanie. A zazwyczaj robią to osoby, które ślepo dążą do perfekcji, z różnym skutkiem.  Dążenie do perfekcji męczy, a życie zamienia w ciągłą walkę. Zamiast słowa „chcę” pojawia się słowo „muszę”. Dominuje ono w każdym zdaniu, a przecież nie wszystko musimy. Rzeczy, które powinny sprawiać nam przyjemność przeradzają się w obowiązkowość. Muszę odpocząć, muszę iść na trening, muszę jeść zdrowo, muszę poczytać, muszę kupić ten ciuch……   Wcale nie muszę. Oczywiście jest lista rzeczy, które trzeba zrobić, jak np. iść do pracy. Ale jest również szereg rzeczy, które sami sobie narzucamy w myśl zasady „muszę” co nie jest równoznaczne z tym, że trzeba to zrobić. Jest różnica między tym, że trenuję, bo lubię dbać o siebie i sprawia mi to przyjemność a tym, że trenuję bo inni też to robią i ja muszę być taki (a) jak inni.

Perfekcjonizm = pasożyt w naszym umyśle

Popadając w myśl o konieczności bycia  perfekcyjnym, odkładamy swoje potrzeby. I nagle nie „JA” staje się ważne, ale wszystko wokół. Okazuje się, że gubimy się w ścieżkach naszego życia, bo nie wiemy co tak naprawdę jest dla nas ważne. 

Więc podpowiem Wam, ważny(a) jesteś TY, a szczęśliwy(a) będziesz, jeśli pokochasz siebie i jak o dziecko, zatroszczysz się o siebie. Nie będziesz idealny(a)   ….. i bardzo dobrze…. „nie bądź doskonały. Doskonałość jest dla maszyn. Zamiast tego bądź żywy, nieuchwytny, całkowicie nowy” Jeff Foster.

Aneta

Please follow and like us:
0

7 komentarzy

  • Arleta 10 kwietnia 2018 at 20:35

    Świetny post…niestety dążenie do ideału to chyba teraz problem wielu osób…choc często jest się tego nieświadomym… Ważne jest, aby nie robić nic na sile ani na pokaz…to z czasem naprawdę może nas unieszczęśliwić. Bardzo miło się czyta 🙂

    Reply
  • Zazuu 10 kwietnia 2018 at 21:35

    Szczerze powiedziawszy, przez pół życia dążyłem do bycia idealny. Tak jak to zostało napisane powyżej, jest to zgubne. Dopiero tak naprawde niedawno uświadomiłem sobie, że nie ma czegoś takiego jak bycie idealnym, po przecież prędzej czy później znajdzie się ktoś, ktoś stwierdzi, ze nam czego brakuje.
    Nie zgodzę się z fragmentem dotyczącym perfekcjonizmowi. Ja takowym przykładem jestem i uważam to za plus ponieważ wszystko staram się robić na 100%.

    Reply
  • A Cup of Lifestyle 11 kwietnia 2018 at 05:21

    Hm… można dążyć do perfekcjonizmu, ale nie kosztem siebie. Wszystkiego nie da się zrobić na 100%, a na 90% to tez wcale nie jest złe. W „Kobiecie dość doskonałej” Sylwii Kubryńskiej czytamy: to niekończące się dążenie do perfekcji, która wcale nie jest żadną perfekcją, tylko zaciskającą się na szyi pętlą spełniania czyichś niemożliwych do spełnienia oczekiwań. I ja się z tym zgadzam.

    Reply
  • Ola 11 kwietnia 2018 at 18:48

    Perfekcjonizm to zarazem bardzo dobra cecha, jak i przekleństwo. O ile nie zauważam u kobiet w bliskim otoczeniu chęci posiadania idealnego wyglądu za wszelką cenę, to chęć/przymus bycia idealną panią domu, a przy tym udręczoną matką Polką, która ciągle coś „musi” obserwuję nagminnie.

    Reply
  • Sylwia testuje i radzi 12 kwietnia 2018 at 07:26

    Nie ma ludzi idealnych i nie będzie. Warto by każdy z nas akceptował siebie z każdą swoją wadą, a będzie szczęśliwym człowiekiem 🙂

    Reply

Miło nam będzie przeczytać twój komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi