Jak sobie radzić z pełnym portfelem?

Uśmiechasz się i pewno sobie myślisz: daj mi pieniądze, to ci pokażę, jak sobie z nimi radzić. Niewątpliwie każdy z nas, mając do dyspozycji pełen portfel, nie będzie miał problemu spożytkować tego, co jest w środku. Ba….. zapytacie: o jakim problemie my tu mówimy? Gorzej, gdy portfel jest pusty, wtedy pojawiają się egzystencjalne dylematy i pytanie: jak przetrwać do wypłaty.  No właśnie, a może portfel jest pusty, bo źle zarządzamy nim, gdy jest pełny?

Środek miesiąca. Środa. Godzina 19.00. Biedronka. Sporo ludzi w sklepie. Olbrzymia kolejka przy kasie. Zastanawiam się, czy jutro jest jakieś święto i czy aby mój umysł nie spłatał mi figla i nie zapisał tego faktu w kalendarzu. Po chwili namysłu dochodzę do wniosku, że choć często umykają mi ważne daty, to w tym przypadku mój umysł nie poddał się kalendarzowej amnezji. Tuż przede mną w kolejce ustawiła się trójpokoleniowa rodzina: babcia, matka i córka, ze stosem zakupów w każdym z koszyków. Jak szaleć, to szaleć.

– Mamo, mogę jeszcze to? – pyta najmłodsza.

 – A bierz! – krzyczy matka, wyciągając na taśmę zakupy. Wycofuję się delikatnie, bo w obrót idzie opróżnianie drugiego koszyka. W duchu przeklinam dzisiejsze wyjście do Biedry.

– Kur….., ale żeś tego nabrała – mówi matka  do babki.

– Mówiłaś bierz, to brałam, a teraz psioczysz. Po co Ci te dwie zgrzewki piwa? Tego trzeba było nie brać. – odpowiada babka, wymachując rękoma.

– Matka, pakuj, nie gadaj – odpowiada matka i zerka na mnie, uśmiechając się.

Środek miesiąca. Biedronka. Wypłata 500+. I wszystko jasne.

Oprócz zaspokojenia podstawowych potrzeb, robiąc zakupy, nie nabywamy jedynie rzeczy materialnych, nabywamy coś więcej, np. wyobrażenie o godnym życiu, o wolności, spełniamy swoje marzenia. Kupując np. nowe piękne mieszkanie, nie kupujemy jedynie ścian i podłogi, ale wyobrażenie o tym, co w nim możemy robić, jak spędzać czas, myślimy w kategoriach: wygoda, luksus, komfort. Kupując aparat fotograficzny, czerpiemy przyjemność z oglądania zdjęć, stajemy się twórcami. Nabywając rzeczy materialne, zyskujemy sporą dawkę emocji. A że dążymy do szczęścia, więc wszelkie emocje, które dostarczają nam „promienie szczęścia” powodują, że nasze życie staje się piękniejszym.

Dla jednych 500 zł to dużo, aż chciałoby się zaśpiewać: „będzie, będzie zabawa, będzie się działo i nocy będzie mało…”, a dla innych to tylko epizod w portfelu.  Naturalnym jest to, że im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz, a przy tym pojawia się ten charakterystyczny dreszczyk emocji podczas płacenia większych rachunków, zwłaszcza za rzeczy, na które wcześniej nie było Cię stać. Jasna sprawa. Wpadasz do sklepu z butami, wzrok masz rozchwiany, akcja bicia serca przyspieszona, widzisz swoje wymarzone buty, sprzedawczyni potwierdza, że jest twój rozmiar, wkładasz swoją nóżkę, jak kopciuszek, powoli, delektując się każdą chwilą, idziesz do kasy, w zwolnionym tempie słyszysz cenę butów, ale jakby słowa docierały do ciebie zza światów: trzyyyyyyystttttaaaa sześćdzieeeeeesiąttttt dziewieeeięć, podajesz kartę kredytową, błądząc dookoła wzrokiem, pamiętasz PIN – ba, jakbyś mogła zapomnieć PIN w takiej chwili?….. a potem meldujesz się na ziemi. Gdy na następny dzień postanawiasz zabłysnąć w swoich nowych butach, kroczysz w nich jak Marlin Monroe. Oprócz nabycia dodatkowej pary butów zwiększa się poczucie twojej wartości.

Pomyśl, że nagle wygrałaś(eś) 500 tys. Czy pomyślałaś(eś) już w kategoriach, na co wydasz te pieniądze? Pojawił się na twojej twarzy ten charakterystyczny uśmiech, zacisnęłaś(eś) wargi? Pomyślałeś(aś) jak inwestor (pod kątem przyszłych inwestycji) czy jako „frywolna dusza” pod kątem ewentualnych „uciech”? Zapewne jest tak, że gdy przez dłuższy czas dysponujesz większą gotówką, zaczynasz myśleć w kategoriach inwestycji, perspektywicznie. Jednak gdy ta gotówka spada na ciebie jak grom z jasnego nieba, w twojej głowie szaleją myśli, niekoniecznie idące w kierunku rozsądnych, długoterminowych rozwiązań.  

Wyobraź sobie sytuację: przyjeżdżasz na długo wyczekiwany urlop nad morzem. Stawiasz auto niedaleko wejścia na plażę. Twój pierwszy dzień urlopu. Zamykasz auto i biegniesz w stronę plaży, twoje włosy powiewają na wietrze, a skórę muskają promienie słońca. Jesteś szczęśliwa. Beztroska. Ściągasz sukienkę w kwiaty i wbiegasz  do morza. Interesuje Cię tylko „tu i teraz”, twoje szczęście, twoje poczucie wolności. Nie patrzysz na nic innego. Nagle słyszysz za sobą głosy, krzyki. Ktoś Cię woła. Obracasz się i widzisz ratownika wymachującego rękoma i krzyczącego: Plaża zamknięta. Sanepid wykrył bakterie coli. Wychodzisz z morza z poczuciem pustki i trwogi, czy się czymś nie zaraziłaś. Czasem „spontan” potrafi być szkodliwy i mieć długi konsekwencje.

Kupuj rozsądnie. Ludzie mają skłonność do wydatków pod wpływem emocji. Dlatego czasem warto te emocje trzymać na wodzy. Wydając pieniądze, najczęściej podejmujesz decyzję pod wpływem impulsu, a dopiero potem uzasadniasz ją racjonalnie. Jestem doskonałym tego przykładem. Dla kobiety myślenie zdroworozsądkowe w sklepie pełnym pięknych ubrań często zawodzi. Potem otwieramy szafę i stwierdzamy: Jak to jest możliwe, że ciągle nie mam się w co ubrać i jednocześnie notorycznie brakuje mi w szafie wieszaków na ubrania.  I mimo że raczej jestem z gatunku tych rozważnych niż frywolnych, to czasem frywolność popcha mnie w kierunku nieracjonalnego pustoszenia portfela. Bądź co bądź, potrafię się nawrócić i uwierzyć w swoją racjonalność. J Choć mój mąż ma na ten temat inne zdanie.

Zainwestuj w siebie. W wielu czasopismach, książkach czytamy, że lepiej wykształceni zarabiają więcej, co nie jest oczywiście do końca prawdą, bo okazuje się, że bogaci „z domów”, dobrze wykształceni zarabiają i tak więcej niż biedni dobrze wykształceni. A zatem, dobry start to podstawa – czyli nasze korzenie, ale to nie znaczy, że one gwarantują przyszłość. I to nie oznacza, że brak dobrych korzeni nie zagwarantuje nam dobrego wzrostu. Po prostu jest on trudniejszy.  Jakie drzewo wyrośnie, zależy od nas.  

Nigdy nie inwestuj w coś, czego nie rozumiesz. Inwestowanie w coś, o czym nie masz zielonego pojęcia jest najprostszym sposobem pozbycia się majątku.  Możesz stać się pożywką dla pasożytów, którzy żerują na twojej niewiedzy.

Nie próbuj być kimś innym. Przykładowo: zakupoholicy, ludzie średnio zarabiający, ludzie, którzy  nie dysponują  na co dzień dużym potencjałem finansowym, a kupują np. drogie zegarki, buty, torebki, bo to gwarantuje im chwilowe przeżycie szczęścia i krótkotrwałą przyjemność bycia kimś innym. Nabywają rzeczy, dzięki którym mogą się poczuć kimś innym, myśląc, że ich życie stanie się przez to ciekawsze, bo grają w nim rolę kogoś niezwykłego. Zmieniają swoją tożsamość, próbując się dowartościować poprzez rzeczy materialne. Jednak wciąż są to ci sami ludzie. Bo przecież nowa, droga torebka czy drogi zegarek ich nie zmieni. Kupując rzecz nie myśl, że staniesz się kimś innym, kupując rzecz pomyśl, czy jest ona ładna, czy jest dobrej jakości i starczy ci na dłużej. Pieniądze często podnoszą poczucie własnej wartości, ale gdy nagle ich zabraknie, ludzie stają się smutni, przygnębieni, popadają w depresję. A to nie pieniądze i rzeczy materialne powinny podnosić poczucie naszej wartości.

Jest czas, gdy możesz zaszaleć i jest czas, gdy trzeba zainwestować w to, co zostanie z tobą na dłużej. Jestem zwolennikiem teorii, że pieniądze warto wydawać na wspomnienia. Na to, co pozostanie z nami na zawsze, np. wspomnienia z dni spędzonych z rodziną w górach. Ale też zwolennikiem tego, że warto zainwestować w coś, co da nam długoterminowe efekty. Pieniądze dają nam poczucie bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo jest dla nas niemal tak samo ważne jak jedzenie i spanie. Pieniądze pozwalają nam zbudować fundamenty pod naszą egzystencję (np. dom), ale i ….uzależniają.

Pieniądz to władza. „Bo to co nas podnieca – To się nazywa kasa”- śpiewała Maryla Rodowicz. I jeśli patrzymy na życie przez pryzmat władzy i pieniędzy, nie oczekujmy, że inni nie będą nas tak postrzegali. Nie oczekujmy wtedy działań bezinteresownych. Warto pomyśleć czasem o pomaganiu. Bo dobroć, jak i zło do nas powróci. Taka karma.

Pieniądz… gwarantuje nam samowystarczalność, niezależność. Spokój. A mądre, zdroworozsądkowe dysponowanie zawartością portfela może nam to zapewnić.

Aneta

Please follow and like us:
0

2 komentarze

  • Paulina G Lifestyle 25 lipca 2017 at 16:51

    To jedna z pierwszych Twoich postów jakie przeczytałam, a już z pewnością stwierdzam, że zostaję tu na dłużej! Podoba mi się Twoje podejście!
    Wielu milionerów zwyczajnie bankrutuje właśnie dlatego, że nie ma zielonego pojęcia jak zarządzać pieniądzem.
    Pozdrawiam !

    Reply

Miło nam będzie przeczytać twój komentarz

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi