Pomysł na weekend? Odpowiem: Zamek Kliczków

Zawsze spacerując wśród starych murów przenoszę się sercem w czasy, w których te mury powstały. Dotykam historii. Wyobrażam sobie, jak niegdyś inne stopy dotykały tej ziemi. Uwielbiam zamki, zameczki, zamczyska. Trudno w takim miejscu nie poczuć się wyjątkowo. A jeszcze, jak ma się możliwość spędzenia w takim zamku weekendu, to serce skacze jak oszalałe.

Zamek Kliczków to  historyczne centrum konferencyjno-wypoczynkowe, które  leży w Borach Dolnośląskich obok Bolesławca. Jest to największy tego typu obiekt pałacowohotelowy w Polsce (219 miejsc, 89 pokoi). Został przywrócony do dawnego blasku przez firmę Integer. Powiem Wam, że była to spora inwestycja, która nadal trwa.  W zamku nie odnajdziemy oryginalnych mebli czy księgozbiorów. Zostały one bowiem spalone, wykradzione, wywiezione. Właściciel zamku wyposażył jednak komnaty, pokoje, pomieszczenia w taki sposób, aby nawiązywały one do przeszłości i aby goście hotelowy poczuli klimat zeszłych czasów. Historia zamku sięga XIII w. Pierwszy władca zamku to Bolek I Surowy, który bardzo sprawnie zarządzał warowną twierdzą. Wówczas Zamek Kliczków stał na granicy Czech i księstwa świdnicko-jaworskiego. Potomkowie Bolka I Surowego kontynuowali jego  politykę, dzięki czemu ziemie te  stały się najbogatszymi na całym Śląsku. Wtedy to Zamek Kliczków pełnił funkcje przede wszystkim obronne. Włączony do korony czeskiej zamek przeszedł pod panowanie rodów rycerskich. Przez kilkaset lat zmieniali się jego zarządcy. Na początku XVII wieku została zakończona renesansowa przebudowa zamku i przestał być obronny a stał się dworski. Wykupując 45 minutową wycieczkę po zamku można dowiedzieć się o nim wiele ciekawych rzeczy (np. o życiu codziennym na zamku, o funkcji poszczególnych pomieszczeń), choć jak się domyślacie, większość się nie dowiemy. Możemy też usłyszeć legendę o duchu. Choć ducha nie spotkaliśmy (i Bogu dzięki), podobno w okolicach zamku spaceruje. Z okresu rycerskiego wzięła się bowiem legenda o duchu setnika, a mianowicie legenda opowiada o wyprawie zacnego rycerza, który powierzył opiekę nad swą żoną i kliczkowskimi posiadłościami swojemu dowódcy. Niestety, setnik nieszczęśliwie zakochał się w swej pani, a ona odwzajemniła mu się tym samym. Przekonał on biskupa wrocławskiego o śmierci rycerza i uzyskał pozwolenie na ślub. Powracającego z wojny rycerza setnik schwytał w pułapkę i uwięził. Rycerz zdołał jednak uciec i zemścił się. Zgromadził ludzi i wspólnie z nimi wepchnął do lochów niewierną żonę i zdradzieckiego setnika, karmiąc ich co trzeci dzień. Pewnego dnia nieszczęśliwy kochanek odmówił przyjmowania posiłków i samotnie zmarł. Ach te niewierne żony – od razu przypominają mi się legendy związane z zamkiem Czocha. 😆  😈 

Obecnie zamek ukryty w leśnej głuszy daje możliwość relaksu, odpoczynku, wyciszenia się, ale i solidnego zadbania o swoją kondycje fizyczną jak i psychiczną.  Jest doskonałym miejscem do aktywnego, zdrowego wypoczynku, czy to tylko we dwoje, czy z całą rodziną. Dysponuje centrum SPA&Wellness z basenem oraz siłownią, kortami tenisowymi i miejscem na długie wędrówki. Koniecznie skorzystajcie z propozycji strefy SPA&Wellnes, która zawiera wiele relaksujących, rozluźniających i odprężających zabiegów.

A kuchnia….. pyszna.
Śniadania i obiadokolacje serwowane są dla gości w postaci szwedzkiego stołu, który obfituje w wiele różnych dań, od polskiej tradycyjnej kuchni po owoce morza, desery. Ja zgromadziłam na moim talerzu cały świat (zdjęcie u góry). Sama restauracja na zamku to przestronny kompleks trzech sal zamkowych – na parterze jest bar i sala śniadań, w dawnej garderobie hrabiego. Można również zjeść posiłki w sali balowej – zwanej niegdyś Francuską. Bladoróżowa i biała dekoracja ścian i sufitu pochodzi z początku XIX w.

A obok recepcji mieści się kawiarenka, która była niegdyś stajnią i do dziś zachowały się m.in. żłoby przyścienne, żeliwne obramienia okien czy kafelkowa okładzina ścian.

Okolica zamku jest przepiękna. zapewne wrócimy tutaj późna wiosną, albo latem, aby nacieszyć się pięknem przyrody.   Pod koniec XIX wieku Eduard Petzold (ówczesna gwiazda ogrodnictwa) zaprojektował olbrzymi, siedemdziesięciohektarowy park wokół zamku. Był on rozmiłowany w angielskim stylu, stąd i taki charakter nadał kliczkowskiemu parkowi. Dzięki niemu park jest bogaty w wiele gatunków drzew (kasztanowce, daglezje, choiny kanadyjskie), ale również w cmentarz koni. Bo jak widać konie odgrywały tutaj bardzo ważną rolę.

Zachęcam Was do weekendowej wyprawy w to urocze miejsce.

Aneta

Please follow and like us:
0

3 komentarze

  • syyylwiaaa 27 lutego 2018 at 08:56

    Swietny pomysł;)
    Muszę się wybrać;)
    Mój blog

    Reply
  • Joanna Jabłonowska 27 lutego 2018 at 09:23

    Piękne miejsce, obok którego faktycznie trudno byłoby przejść obojętnie.

    Reply
  • Ola 9 marca 2018 at 12:32

    Z chęcią się tam wybiorę. Szukałam miejsca na wiosenny wypad. Fajny wpis

    Reply

Leave a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi