Warzywożercy i koktajlochlacze

Rozszarpuje nerwowo delikatne liście sałat, rwę widelcem na strzępy plastry cukinii i bakłażanów, przebijam zimną stalą noża krwiste pomidory, miażdżę zębami pyzate groszki i bezbronne strąki fasoli, tak to ja wegetarianka.

Odpowiadam też na pytania typu:

– jak żyję bez białka? (serio)

– czy myślę, że jak nie zjem świni to ona ucieknie do lasu i tam będzie żyć razem z kurami na drzewie?

– czy wiem, że gdyby nie ludzie to krowy wybuchałyby nagminnie od nadmiaru mleka?

– to co ja jem, jak nie jem zwierząt? Sałatę i korzonki?

Pytania pozostawię bez odpowiedzi, żeby zachować resztki tajemniczości  🙄

Ale przedstawię kilka propozycji dań bezmięsnych na smętne szarości lutowe. Zacznę od demona zimowych kolorów, czyli pana BURAKA.

Burak na króla

Buraki nie leczą raka, nie poprawiają pamięci, ani nie wzmocnią kości, ale i tak warto gościć je na naszych talerzach. Za co powinniśmy kochać buraki i dlaczego dobrze jest je jeść?

Buraki wzmacniają i oczyszczają (wspierają prace wątroby i nerek), poprawiają odporność (wskazują działania antybakteryjne i przeciwwirusowe), regulują ciśnienie krwi, dodają energii i urody (przeciwdziałają anemii, przyspieszają syntezę kolagenu, chronią przed działaniem wolnych rodników, regulują przemianę materii), no i… tu niespodzianka są naturalnym afrodyzjakiem 😈 (wiedzieliście?)

Poniżej przepis na kiszone buraki:

2-3 buraki

4 ząbki czosnku

pół kromki chleba na tradycyjnym zakwasie

2-3 liście laurowe,

3-4 ziarna ziela angielskiego

litrowy słoik lub kamienny garnek

pół litra przegotowanej letniej wody

1 łyżeczka soli himalajskiej

Gaza

Sól rozpuszczamy w przestudzonej wodzie. Buraki myjemy i dokładnie czyścimy szczoteczką, kroimy na talarki. Gotowe umieszczamy w kamionce, dodajemy czosnek, ziele angielskie i liść laurowy. Całość zalewamy wodą z solą. Odstawiamy na 5-6 dni. Po tym czasie przelewamy do butelek i przechowujemy w lodówce. Buraczki możemy wykorzystać do sałatek lub potraktować jako przekąskę. Obłędnie smakują drobno pokrojone z czosnkiem i olejem lnianym.

Nie mam zdjęcia bo wszystko zjadłam, a przełykając ostatni kęs pomyślałam, że warto napisać o tym, że było pyszne 😆 .

Carpacio z buraka i selera

1 burak

1 mały seler

sok z cytryny

2 łyżki oleju lnianego

sól, pieprz, świeże zioła

Warzywa gotujemy na parze lub pieczemy w piekarniku. Następnie kroimy w cienkie plasterki i układamy naprzemiennie na talerzu. Całość posypujemy pysznymi ziołami, polewamy oliwą, skrapiamy cytryną i zjadamy z uśmiechem na twarzy.

Opcjonalnie danie można posypać słonecznikiem, sezamem, pestkami dyni lub innymi ulubionymi ziarnami 😀 

Tym razem mam zdjęcie, bo zastosowałam odwrotną procedurę niż przy burakach, czyli:

najpierw pomyślałam, potem zrobiłam zdjęcie, a na końcu zjadłam (danie – nie zdjęcie).

 

Ciekawostki na temat selera:

zarówno ten naciowy, jak i bulwiasty oczyszcza, wspomaga przemianę materii, działa moczopędnie, pomaga w leczeniu kamicy nerkowej oraz stanów zapalnych stawów, zmniejsza nadciśnienie dzięki zawartości witamin A, C i E upiększa – likwiduje obrzęki, nawilża i ujędrnia skórę działa uspokajająco i przeciwdepresyjnie i uwaga po raz kolejny 😈 … jest afrodyzjakiem, szczególnie mężczyźni szybciej się zakochują po jego zjedzeniu

 

Słodki koktajl z jarmużu banana i pomarańczy

2 liście jarmużu

1/2 pomarańczy

1 banan

woda do rozcieńczenia

Odcinamy łodyżki z liści jarmużu, pomarańczę i banana kroimy w kawałki. Wszystko wrzucamy do blendera, dolewamy wodę, przyciskamy guzik i blendujemy na gładką masę.

Jarmuż

jest skarbnicą składników, które mają działanie antynowotworowe, dodatkowo pomaga naszemu sercu, reguluje ciśnienie krwi, wzmacnia kości i naczynia krwionośne, chroni przed wrzodami żołądka i poprawia wzrok. Pamiętajcie tylko, że aby nie zabić tego co najcenniejsze w jarmużu, nie gotujcie go dłużej niż 4 minuty.

Wszystkie warzywa i owoce służące do przygotowania dań zakupione zostały w moim ulubionym warzywniaku przy ul. Budziszyńskiej w Zielonej Górze – WAWRZYNIAK U JÓZKA. W sklepiku pracują cudowne dziewczyny, które wiedzą naprawdę dużo o towarze, który sprzedają. Potrafią pięknie opowiadać nie tylko o pietruszce i marchewce, ale też jarmużu, skorzonerze, pasternaku, brukwi i rzepie.

Dzisiaj odkryłam nowe cudo w warzywniaku: ZIEMNIAKI TRUFLOWE. Już siedzą u mnie w garnku  🙂

Co z nich można zrobić i co to za czort  😈 napiszę w następnym razem.

Więcej informacji o moim małym raju na stronie: WAWRZYNIAK U JÓZKA – KLIK

Informuje, że żadne z przestawionych na zdjęciach (w postaci dań) warzyw i owoców nie przeżyło. Wszystko skończyło w brzuchach moim i znajomych.

Justyna

 

Please follow and like us:
0

4 komentarze

Leave a Comment

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Przejdź do paska narzędzi